Korona II lepsza w świętokrzyskich derbach

Nie udał się trenerowi Tadeuszowi Krawcowi powrót na Świętokrzyską. Pomarańczowo-czarni przegrali dziś z rezerwami kieleckiej Korony 1:2 (0:1), a prowadzący zawody Grzegorz Jabłoński trzykrotnie dziś rzuty karne.

Pomimo trzeciej kolejnej porażki przed własną publicznością trzeba przyznać, że ostrowczanie zagrali dziś nieco lepiej niż w meczach z Wólczanką, czy Avią. Sytuacje były, ba, było ich całkiem sporo, ale zazwyczaj czegoś brakowało. Albo precyzji, albo też bardzo dobrymi interwencjami popisywał się golkiper gości, Jakub Osobiński.

Kielczanie lepiej weszli w mecz. Podopieczni Sławomira Grzesika zaatakowali pomarańczowo-czarnych wysokim pressingiem, momentami zmuszając ich do posyłania długich piłek z linii defensywy. Już w 2. minucie na bramkę Pawła Lipca uderzał Dawid Słabosz, dwukrotnie spróbował także Artur Piróg – raz graczowi Korony zabrakło precyzji, zaś w innej sytuacji nasi defensorzy zdołali wybić piłkę na rzut rożny. Dopiero po niespełna kwadransie mogliśmy oglądać pierwszą naprawdę groźną akcję z naszej strony. Szymon Stanisławski umiejętnie zastawił się i odegrał piłkę na prawe skrzydło do Wojciecha Trochima, lecz w ostatniej chwili wmieszali się w to wszystko defensorzy Korony. Kilka minut później obaj panowie zamienili się rolami. Tym razem „Stasiu” został wzięty w kleszcze przez obrońców żółto-czerwonych. Mimo, że napastnik KSZO zwijał się z bólu po tej akcji, to jednak zdaniem arbitra o rzucie karnym nie mogło być mowy. Stanisławski miał jeszcze jedną okazję, lecz tym razem uderzył zbyt lekko.

Prawdziwe emocje przy Świętokrzyskiej rozpoczęły się pod koniec pierwszej części meczu. Chcąc, nie chcąc, „Łysy z Krakowa”, czyli prowadzący zawody Grzegorz Jabłoński stał się dziś głównym aktorem tego widowiska. I o ile faul na Jakubie Chrzanowskim z końcówki spotkania był ewidentny, to „jedenastki” dla gości były mocno kontrowersyjne. W przypadku pierwszej z nich, zdaniem arbitra Jan Imiołek zahaczył Artura Piróga i Mateusz Sowiński nie zmarnował świetnej okazji na otwarcie wyniku meczu. Podrażnieni ostrowczanie ruszyli jeszcze do ataku, lecz główka Stanisławskiego po nieodpowiedzialnym wyjściu z bramki Osobińskiego oraz uderzenie Michała Palucha z ostrego kąta były niecelne.

Po zmianie stron oglądaliśmy bardzo żywe i ciekawe widowisko, które mogło się podobać zwłaszcza postronnym kibicom. Niestety, uprzedzając fakty, nie było happy endu. Gospodarze nie zdołali odwrócić niekorzystnego wyniku z pierwszej części meczu i mogą być na siebie bardzo źli. Zwłaszcza za brak skuteczności, bowiem sytuacje były. Po kolei: uderzenie Mateusza Mąki zza szesnastki wybite przez Osobińskiego na rzut różny, główka Damiana Mężyka po rzucie rożnym odbita przez bramkarza Korony i fatalne pudło naszego stopera kilka sekund później, trzy próby Palucha – jedna zbyt lekka, druga w boczną siatkę i wreszcie trzecia fantastycznie obroniona (w tej sytuacji gracze pomarańczowo-czarnych domagali się też odgwizdania rzutu karnego za zagranie ręką jednego z graczy gości). Ponadto, już w doliczonym czasie gry z rzutu wolnego uderzał Trochim, ale akurat ten strzał nie mógł sprawić Osobińskiemu najmniejszych kłopotów.

Ale oddajmy gościom, że podjęli rękawice i odgryzali się zarówno często, jak i groźnie. Kilka razy podopieczni trenera Grzesika sprawdzili czujność Pawła Lipca. Na początku meczu groźnie, lecz niecelnie z ostrego kąta uderzał Piotr Lisowski, chwilę później w ostatnim momencie sytuację uratował Mężyk po tym jak strzelec pierwszej bramki, Sowiński znalazł się w sytuacji sam na sam. Ponadto, nasz golkiper dobrze interweniował po uderzeniu Słabosza. Akcja za akcję, cios za cios, piłka przenosiła się w błyskawicznym tempie spod jednej bramki na drugą.

Niestety, w samej końcówce „Koroniarze” zdołali podwyższyć prowadzenie. Zdaniem arbitra wprowadzony w drugiej części meczu Robert Majewski faulował jednego z zawodników gości i Artur Piróg zamienił drugi rzut karny na gola. Pomarańczowo-czarni po raz kolejny poderwali się do ataków, ale stać ich było jedynie na honorowe trafienie. Trzeci rzut karny w tym meczu wykorzystał Trochim, a faulowanym w tej sytuacji był Jakub Chrzanowski. Pomimo, że w ostatniej akcji nawet Paweł Lipiec zawędrował pod bramkę Osobińskiego, to niestety nic to nie dało. I tak po wygranej w Zabierzowie, która dała nadzieję na marsz w górę tabeli, dziś nasi piłkarze znowu muszą przełknąć gorycz porażki. Liczymy na poprawę skuteczności za tydzień w Zamościu i trzy punkty z ligowym outsiderem.

KSZO Ostrowiec Świętokrzyski – Korona II Kielce 1:2 (0:1)

0:1 Mateusz Sowiński 44 minuta rzut karny

0:2 Artur Piróg 83 minuta rzut karny

1:2 Wojciech Trochim 88 minuta rzut karny

KSZO: Lipiec – Głaz (58′ Majewski), Kraśniewski, Mężyk (86′ Dwórzyński), Chudyba (86′ Wasilewski) – P. Kaczmarek, Imiołek (76′ Zaklika), Mąka (58′ Chrzanowski), Trochim, Paluch – Stanisławski.

Korona II: Osobiński – Prętnik (46′ Kośmicki), Dziubek, Seweryś, Bujak – Więckowski, Słabosz (89′ Turek), P. Lisowski, Sowiński (80′ Jopkiewicz), D. Lisowski – Piróg.

Żółte kartki: Imiołek, Mężyk, P. Kaczmarek – D. Lisowski, Słabosz, Jopkiewicz, Piróg.

Sędziował: Grzegorz Jabłoński (Kraków)

W swoim kolejnym spotkaniu ligowym pomarańczowo-czarni podejmowani będą w najbliższą sobotę, 26 września przez drużynę Hetmana Zamość. Początek meczu o godzinie 12.

Zapraszamy do komentowania na forum:
www.forumKSZO.pl

stat4u