Wygrana w debiucie trenera Majaka

Prowadzona po raz pierwszy przez trenera Sławomira Majaka drużyna KSZO Ostrowiec Świętokrzyski wygrała na wyjeździe z Jutrzenką Giebułtów 3:1 (1:0).

Obie ekipy zaczęły dość nerwowo, mając z tyłu głowy, że ewentualna porażka może oznaczać pozostanie (w przypadku Jutrzenki) bądź spadek (w przypadku KSZO) na ostatnie miejsce w ligowej tabeli. Gra była więc w początkowych fragmentach meczu dość nerwowa, szarpana, akcje z obu stron co rusz przerywane były gwizdkiem arbitra po faulu bądź najzwyczajniej w świecie kończyły się niedokładnym zagraniem.

Kluczowym momentem tej części gry okazał się gol Marcina Kaczmarka. Bramka z gatunku tych „do szatni”, niezmiernie potrzebna naszym piłkarzom po czterech meczach z rzędu bez wygranej. Damian Nogaj bardzo przytomnie dośrodkował z lewej strony pola karnego, a były reprezentant Polski z bliskiej odległości wpakował piłkę do bramki Michała Ilińskiego. Wcześniej golkiperzy obu ekip popisywali się instynktownymi interwencjami, chroniąc swoje zespoły przed utratą gola – najpierw strzał filigranowego Dawida Litewki po stracie Kacpra Ziółkowskiego obronił Paweł Lipiec, a następnie po główce Mężyka piłkę ponad bramkę przeniósł Iliński. Oprócz tego, strzałów próbowali jeszcze aktywny w drużynie gospodarzy Dominik Zawadzki, Krzysztof Michalec oraz z naszej strony Karol Worach i Marcin Kaczmarek, ale w każdym z tych przypadków były to uderzenia niecelne.

Druga część gry zaczęła się fantastycznie dla naszego zespołu. Kapitalne podanie Tomasza Chałasa dotarło do Bartłomieja Smuczyńskiego, który z zimną krwią wygrał pojedynek z bramkarzem gospodarzy. Piłkarze i sztab szkoleniowy Jutrzenki reklamowali jeszcze spalonego, ale wydaje się, że nic takiego nie miało miejsca. Trener biało-niebieskich został jeszcze upomniany przez arbitra żółtą kartką za zbyt ostre protesty. Niestety, spokój spowodowany dwubramkowym prowadzeniem trwał jedynie krótką chwilę. Znów nie popisał się Ziółkowski, który po dograniu z rzutu wolnego Dominika Zawadzkiego fantastycznie uderzył głową, szkoda tylko, że do własnej bramki.

Ostatnie dwa kwadranse to ataki Jutrzenki, które jednak – trzeba przyznać – były bardzo umiejętnie neutralizowane przez nasz zespół. Tak naprawdę, jedyną groźną sytuacją ze strony gospodarzy było uderzenie z rzutu wolnego Tomasza Kawy, po którym kapitalnie interweniował Lipiec, zatrzymując piłkę zmierzającą w okienko bramki KSZO. Wynik meczu ustalił Jan Imiołek, na raty pokonując bramkarza gospodarzy. Kilkanaście sekund wcześniej fatalnie zachował się doświadczony 40-letni Grzegorz Bizoń, tracąc piłkę na czterdziestym metrze przed własną bramką. Przejął ją Tomasz Chałas, futbolówka trafiła do rezerwowego pomocnika KSZO, który zdobył swojego premierowego gola w tym sezonie.

Jak ocenić debiut trenera Majaka? Na pewno pozytywnie, bowiem po zdobyciu zaledwie punktu w czterech ostatnich meczach najważniejsza była wygrana z Jutrzenką. Styl był dziś sprawą drugorzędną. Niemniej jednak, widać w zespole spory potencjał, aktualna pozycja w tabeli nie odzwierciedla możliwości pomarańczowo-czarnych. Na plus z pewnością Paweł Lipiec, Marcin Kaczmarek, nieźle grał też Damian Nogaj, wypada ponadto docenić asystę Tomasza Chałasa oraz jego przejęcie piłki przy trzeciej bramce, a także gola powracającego po trzech meczach pauzy Bartłomieja Smuczyńskiego. Tyle, że np. Mateusz Mąka grał dziś zbyt pasywnie, zupełnie nie przypominając siebie z najlepszych lat, po Chałasie w dalszym ciągu widać niewielką liczbę minut rozegranych w zeszłym sezonie, zaś Smuczyński wciąż bezsensownie trwoni energię na pyskówki z zawodnikami rywali i dyskusje z arbitrem. Nie był to też najlepszy mecz Kacpra Ziółkowskiego, na szczęście jednak jego samobój pozostał bez większych konsekwencji. Teraz wypada nam pójść za ciosem i wygrać czwartkowy mecz z Sokołem Sieniawa, by w dobrych nastrojach przystąpić do piłkarskiego święta, czyli meczu z Lechem Poznań, który odbędzie się już w najbliższą sobotę w Ostrowcu Świętokrzyskim. Gospodarze? Nie muszą wcale z tej ligi spaść, jednak dziś ewidentnie brakowało im konkretów z przodu, bowiem bramkę strzeliliśmy sobie tak naprawdę sami. Muszą więc walczyć w kolejnych spotkaniach o opuszczenie ostatniego miejsca w ligowej tabeli.

- W dzisiejszym meczu najważniejszy był wynik, do stylu nie przywiązywałem aż tak dużej wagi, cieszę się, że zdobyliśmy ważne punkty po serii nieciekawych wyników. Nie weszliśmy dobrze w ten mecz, sporo było w pierwszych minutach niedokładności z naszej strony, nie stwarzaliśmy sobie sytuacji, ale na szczęście przejęliśmy z biegiem czasu inicjatywę. Bramka na 1:0, a później na 2:0, nieco uspokoiła zespół, cieszę się, że po stracie bramki na 2:1 zespół fajnie zareagował, grał konsekwentnie i w doliczonym czasie gry udało się zdobyć trzeciego gola i ustalić wynik meczu – powiedział tuż po meczu nowy trener KSZO, Sławomir Majak.

Jutrzenka Giebułtów – KSZO Ostrowiec Świętokrzyski 1:3 (0:1)

0:1 Marcin Kaczmarek 45 minuta

0:2 Bartłomiej Smuczyński 51 minuta

1:2 Kacper Ziółkowski 56 minuta bramka samobójcza

1:3 Jan Imiołek 90+4 minuta

Jutrzenka: Iliński – Romuzga (46′ Domaradzki), Michalec, Zając, Bizoń – Litewka (63′ Kawa), Jeziorski, Balawender, Zawadzki (85′ Zieliński), Majcherczyk (70′ Wcisło) – Wojtaszek (46′ Michniak).

KSZO: Lipiec – D. Cheba, Worach, Mężyk, Ziółkowski – Kaczmarek (76′ Kapsa), Miłek (85′ Imiołek), Mąka (72′ Dybiec), Nogaj (60′ Bełczowski) – Chałas, Smuczyński (60′ Burzyński).

Żółte kartki: Zawadzki, Jeziorski – Nogaj.

Sędziował: Piotr Burak (Zamość)

Kolejne spotkanie ligowe pomarańczowo-czarni rozegrają już w najbliższy czwartek, 5 września, kiedy to przy Świętokrzyskiej podejmą ekipę Sokoła Sieniawa. Spotkanie rozpocznie się o godzinie 17 i będzie transmitowane na platformie Polsport.

Zapraszamy do komentowania na forum:
www.forumKSZO.pl

stat4u