Ostatnie ligowe starcie

Już jutro pomarańczowo-czarni rozegrają swoje ostatnie ligowe starcie. Przy Świętokrzyskiej podejmiemy walczącą jeszcze o utrzymanie Wólczankę Wólka Pełkińska.

Drużyna gości, którą w dwóch ostatnich meczach sezonu prowadzi Marcin Wołowiec, zajmuje aktualnie dwunaste miejsce w ligowej tabeli. Remis w jutrzejszym starciu zapewnia jej utrzymanie, ale i w przypadku porażki piłkarze z Podkarpacia mają sporą szansę na pozostanie wśród trzecioligowców. Wystarczy choćby, że spełnione zostaną dwa z czterech poniższych warunków:

– brak zwycięstwa Podlasia Biała Podlaska

– brak zwycięstwa Wiślan Jaśkowice

– brak zwycięstwa Wisły Sandomierz

– porażka Soły Oświęcim

Biorąc pod uwagę, że Podlasie jedzie do Puław, Wiślanie podejmowani będą przez Motor, zaś Soła przez piątego aktualnie Hutnika, to ich spełnienie wydaje się wielce prawdopodobne. Inna sprawa, że czarno-czerwoni powinni przyjeżdżać na Świętokrzyską już pewni pozostania w gronie trzecioligowców. Choćby ze względu na mecz 32. kolejki, w którym piłkarze z Wólki Pełkińskiej rywalizowali w Kraśniku. Powiedzieć, że przegrali ten mecz na własne życzenie, to nic nie powiedzieć – goście mieli dwa rzuty karne, jeden jeszcze przy stanie 0:0, drugi już w końcówce meczu, przy stanie 0:1. Obu nie wykorzystał Mateusz Podstolak, skądinąd dobrze znany ostrowieckim kibicom. Coś Wam to przypomina? Bo nam mecz pomiędzy Wólczanką a KSZO z rundy jesiennej, w którym Daniel Dybiec nie wykorzystał dwóch „jedenastek”, a na dodatek dostał żółtą kartkę, która wykluczyła go z rywalizacji z kolejnego meczu. Po drodze był jeszcze mecz w Krakowie, w którym nasi rywale stracili gola w doliczonym czasie gry po samobójczym trafieniu swojego bramkarza, Tomasza Siryka. Gdyby choć jeden z tych meczów zakończył się jakąkolwiek zdobyczą punktową Wólczanki, jutro goście mogliby zagrać już na dużym luzie. Inna sprawa, że jest wielce prawdopodobne, że nawet w przypadku porażki zapewne utrzymają się w lidze, bowiem ich rywali w walce o utrzymanie czekają niezwykle ciężkie potyczki.

Wólczanka bardzo słabo spisywała się w trakcie rundy wiosennej, zdobywając w niej zaledwie siedemnaście punktów. Dość wspomnieć o przegranych przed własną publicznością z Podlasiem, Sołą oraz Czarnymi, dla których było to jedyne wyjazdowe zwycięstwo w sezonie. Przełamanie nastąpiło w meczu z Motorem – efekt „nowej miotły” zadziałał idealnie, bowiem po trafieniach Chorolskiego i Pietlucha piłkarze z Wólki Pełkińskiej wygrali 2:1, znacząco przybliżając się do osiągnięcia upragnionego celu. Warte podkreślenia jest to, że w wyjściowym składzie  znalazło się aż sześciu młodzieżowców, a kolejnych trzech weszło z ławki rezerwowych. Wśród nich było kilka ciekawych nazwisk, jak choćby wypożyczony z Cracovii obrońca Adrian Kajpust (autor trzech bramek w lidze), a także Jakub Tabor, 20-letni pomocnik, który – co ciekawe – urodził się w Madrycie, a na swoim koncie ma występy w reprezentacjach Polski do lat 16 i 17, gdzie dzielił szatnie m.in. z uczestnikami odbywających się w Polsce MŚ U-20 w piłce nożnej, jak choćby Tymoteuszem Puchaczem, Tomaszem Makowskim, Davidem Kopaczem, Serafinem Szotą oraz kadrowiczami z drużyny Czesława Michniewicza, czyli Kamilem Grabarą i Sebastianem Szymańskim. Coś jednak ewidentnie poszło nie tak, bowiem po niezłej rundzie wiosennej przed czterema laty w Stali Rzeszów (walczącej wówczas o II ligę) oraz transferze do Jagiellonii, Tabor nigdy nie wrócił na podobny poziom, przez ostatnią rundę pozostając w ogóle bez klubu. Przejście do Wólczanki to szansa na odbudowę tej kiedyś nieźle zapowiadającej się kariery. Nasi obrońcy muszą ponadto bardzo uważać na najskuteczniejszego strzelca gości, czyli Krzysztof Pietlucha, autora aż trzynastu ligowych bramek, pomocnika Mateusza Kocura, czy nieźle grającego głową ukraińskiego stopera Wólczanki, Wołodymyra Chorolskiego.

Warto jeszcze dodać, że goście są jedyną drużyną z dolnej połówki tabeli, która legitymuje się dodatnim bilansem bramkowym. Są także jedną z zaledwie dwóch ekip (obok Podlasia), która zdobyła więcej punktów w meczach wyjazdowych, niż w tych rozegranych przed własną publicznością. Oprócz tego należy wspomnieć, że stawką jutrzejszego meczu, oprócz oczywiście utrzymania, będzie dla Wólczanki także najprawdopodobniej 200 tysięcy złotych, bowiem jest wielce prawdopodobne, że piłkarze z powiatu jarosławskiego zajmą trzecie miejsce w klasyfikacji Pro Junior System, za którą PZPN premiuje od tego sezonu także i kluby trzecioligowe. Warunek jest jeden – trzeba się utrzymać, by pieniądze nie przepadły. Goście w przypadku wygranej mają szansę na awans nawet na dziesiąte miejsce, zaś pomarańczowo-czarni w najlepszym wypadku zakończą sezon na piątym miejscu. Stałoby się tak, jeśli ostrowczanie zdobyliby jutro trzy punkty, zaś Hutnik przegrałby z Sołą Oświęcim. Jednak w przypadku braku wygranej, pomarańczowo-czarnych może jeszcze wyprzedzić Sokół Sieniawa, który  już o godzinie 14 podejmie Avię. Nasi piłkarze wychodząc jutro na murawę będą więc znali wynik tego spotkania.

Starcie KSZO – Wólczanka odbędzie się jutro o godzinie 17 na Stadionie Miejskim w Ostrowcu Świętokrzyskim. Transmisja z meczu przeprowadzona zostanie na platformie Polsport.

Zapraszamy do komentowania na forum:
www.forumKSZO.pl

stat4u