Przegrana na własne życzenie

Piłkarze KSZO nie zdołali przedłużyć serii czterech ligowych zwycięstw. Dziś przy Świętokrzyskiej triumfował Motor Lublin, który przez niemal całe spotkanie grał w osłabieniu.

Mecz rozpoczął się w sposób, o jakim pomarańczowo-czarni mogli tylko pomarzyć. Co prawda nie od gola, ale jeśli rywal po nieco ponad stu sekundach zaczyna grać w osłabieniu, to masz pełne podstawy, żeby się cieszyć. Stoper Motoru Bartosz Waleńcik powalił Bartłomieja Smuczyńskiego, który znienacka wyskoczył zza pleców obrońców lublinian, wychodząc tym samym na czystą pozycję. Niestety dla nas, nie można napisać, że ta czerwona kartka ustawiła mecz. Wręcz przeciwnie. Motor pokazał charakter i grając bardzo mądrze przez całe spotkanie wywiózł komplet punktów ze Świętokrzyskiej.

Podopieczni Marcina Wróbla przez praktycznie całą pierwszą połowę zdawali się być zaskoczeni faktem, że niemal przez cały mecz przyjdzie im grać w przewadze. Nie stworzyli sobie żadnej stuprocentowej sytuacji, ich najlepsze okazje to dwa niecelne uderzenia – Burzyńskiego po rzucie wolnym podyktowanym za faul Waleńcika, a także Kapsy z narożnika pola karnego po zgraniu głową Grunta. Był jeszcze celny, choć bardzo łatwy do obrony strzał Kapsy z dystansu, a pierwsza część gry dopełniona została kuriozalną próbą lobu w wykonaniu Smuczyńskiego. Brakowało nieprzewidywalności, przyspieszenia gry, ale też i więcej prób z dystansu czy ruchu bez piłki u naszych piłkarzy. Zbyt wolno, zbyt statycznie, zbyt czytelnie, tak doświadczeni zawodnicy, jak ci z Motoru, nie mieli prawa dać się zaskoczyć.

Z kolei żółto-biało-niebieskim udało się nieco uspokoić grę po feralnym początku. A z biegiem czasu zaczęli coraz odważniej zapędzać się pod bramkę Frątczaka. Zaczęło się od kilku ostrzeżeń – najpierw Mateusz Majewski nie sięgnął piłki, będąc kilka metrów przed naszą bramką, następnie jego uderzenie po dograniu Poźniaka zostało zablokowane przez naszych obrońców, a później jeszcze mocną bombę z dystansu posłał Brzyski. Aż wreszcie po centrze z lewej strony boiska kompletnie nieobstawiony Majewski pokonał strzałem głową Frątczaka, otwierając wynik meczu.

Druga część meczu rozpoczęła się od zamknięcia gości przez KSZO w niemal hokejowym zamku. Tyle, że efektem pierwszych dziesięciu minut był jedynie słaby strzał Bełczowskiego. Lublinianie za to zadali drugi cios. Znów nie popisali się Mężyk z Kardasem, którzy fatalnie kryli Raka, a ten zdobył podwyższył wynik. Ostrowczanie ruszyli do jeszcze bardziej skomasowanych ataków i w końcu dopięli swego. Co prawda główkę Łokcia zdołał jeszcze obronić Olszewski, ale po strzale Grunta trzy minuty później były golkiper KSZO skapitulował. Kapitalnym dośrodkowaniem z rzutu rożnego popisał się w tej sytuacji Filip Rogoziński.

Tyle, że ostrowczanie do końca meczu nie stworzyli sobie lepszej okazji do zdobycia gola. Próbowali, naciskali, ale Motor mądrze się bronił, a od czasu do czasu groźnie kontratakował. W samej końcówce po uderzeniu z dystansu Dawida Kamińskiego piłka odbiła się od naszych defensorów, ale na nasze szczęście po rykoszecie przeleciała nad bramką Frątczaka. Po chwili arbiter Mateusz Czerwień zakończył zawody.

Podsumowując mecz, trzeba jasno powiedzieć, że pomarańczowo-czarni przegrali dziś na własne życzenie. Grając przez dziewięćdziesiąt minut w przewadze nie potrafili przyprzeć lublinian do muru, a do tego dołożyli sporą niefrasobliwość w obronie i koniec końców nie zdobyli choćby punktu. Gdy już nasi piłkarze byli przy piłce, zbyt dużo było tzw. stojanowa. Motor umiejętnie nam przeszkadzał, a nasza gra przypominała nieco walenie głową w mur. Pomimo porażki utrzymaliśmy jednak siedmiopunktową przewagę nad kolejną w tabeli Stalą Kraśnik. Okazja do rehabilitacji już w niedzielę, w derbach województwa w Sandomierzu.

KSZO Ostrowiec Świętokrzyski – Motor Lublin 1:2 (0:1)

0:1 Mateusz Majewski 40 minuta

0:2 Szymon Rak 59 minuta

1:2 Michał Grunt 66 minuta

KSZO: Frątczak – Miłek, Kardas (76′ Madej), Mężyk, Rogoziński – Łokieć, Puton, Burzyński (46′ Bełczowski), Kapsa – Smuczyński (62′ Chrzanowski), Grunt.

Motor: Olszewski – Cichocki, Ranko, Waleńcik, Brzyski – Rak (86′ Nowak), Gałecki, Poźniak (85′ Sz. Kamiński), Bonin, D. Kamiński – Majewski (67′ Paluch).

Żółte kartki: Kapsa, Łokieć – D. Kamiński.

Czerwona kartka: Bartosz Waleńcik (Motor, 3 minuta, za faul taktyczny)

Sędziował: Mateusz Czerwień (Kraków)

Kolejny mecz nasi piłkarze rozegrają w najbliższą niedzielę – 12 maja, kiedy to zmierzą się w Sandomierzu z miejscową Wisłą. Spotkanie rozpocznie się o godzinie 16.

Zapraszamy do komentowania na forum:
www.forumKSZO.pl

stat4u