Czy Motor zatrzyma KSZO?

Podbudowani czterema kolejnymi zwycięstwami piłkarze KSZO postarają się jutro o urwanie punktów Motorowi Lublin, który stracił już raczej szansę na awans do II ligi.

W teorii wydaje się, że nie powinno być większych problemów. Motor ma bowiem w zasadzie wszystko, by pewnie wygrać tą ligę – znającego się na rzeczy prezesa, spore wsparcie ze strony miasta, solidnego trenera, piłkarzy z nazwiskami, którzy w teorii powinni przerastać czwarty poziom rozgrywkowy, piękny stadion, który niedługo będzie areną zmagań Mistrzostw Świata U-21, olbrzymi potencjał kibicowski, przekładający się na zdecydowanie najlepszą w tej lidze frekwencję, czy wreszcie naprawdę niezłe szkolenie młodzieży. A jednak wydaje się praktycznie przesądzone, że także w tym roku nie uda się Motorowi awansować do II ligi. Że w przyszłym roku żółto-biało-niebiescy znów pojadą do Sieniawy, Kraśnika, Wólki Pełkińskiej, czy innych relatywnie małych miejscowości, zamiast grać, jak na drużynę z dużego, wojewódzkiego miasta przystało, na szczeblu centralnym.

Pomysł zatrudnienia Mariusza Sawy okazał się niewypałem i dlatego też na początku października stery w Motorze objął Robert Góralczyk. Były trener m.in. reprezentacji Polski kobiet, a także asystent Adama Nawałki, mówił wprost, że lublinianie mają potencjał na więcej niż III ligę. Choć zaczął nieźle, bo od sześciu meczów z rzędu bez porażki w rundzie jesiennej, to jednak remisy w dwóch ostatnich starciach z niżej notowanymi Wólczanką oraz Wiślanami sprawiły, że nasi rywale zakończyli ubiegły rok ze stratą aż pięciu punktów do prowadzącego wówczas Hutnika oraz czterech punktów do obecnego lidera, czyli Podhala Nowy Targ. Wiosną mogło się zdawać, że koszmar lubelskich kibiców może się wreszcie skończyć. Motor odniósł osiem zwycięstw z rzędu w lidze, do tego dołożył jeszcze wygraną z Wisłą Puławy na jej terenie w rozgrywkach o Puchar Polski na szczeblu Lubelskiego OZPN. No i miał w perspektywie mecze przed własną publicznością z głównymi kontrkandydatami do awansu, czyli Stalą i Podhalem. Niestety, w tak zwanym międzyczasie wszystko tąpnęło. Stało się tak za sprawą ostatnich porażek w Sieniawie i Sandomierzu, które w praktyce wypisały Motor z walki o awans. Oczywiście przyczyniła się do tego w znacznej mierze także fantastyczna passa Podhala oraz bardzo dobra postawa Stali Rzeszów, niemniej jednak lubelscy kibice po raz kolejny przeżyli olbrzymi zawód. Bo powiedzmy sobie szczerze, odrobienie dziesięciu punktów straty do Podhala, a także siedmiu do Stali wydaje się czymś z obszaru science fiction. Nawet przy mocno optymistycznym założeniu, że Motor zwycięży jutro przy Świętokrzyskiej, zaś później wygra jeszcze pięć pozostałych spotkań, włącznie z tymi z głównymi rywalami do awansu. Nie, to się nie stanie, nie ma szans, podopiecznym trenera Góralczyka pozostała jedynie walka o jak najlepszy dorobek punktowy na koniec rozgrywek i zwycięstwo w Pucharze Polski na szczeblu Lubelskiego ZPN. Jednak nie łudźmy się, żeby komukolwiek miało to osłodzić ten sezon.

Kadra żółto-biało niebieskich „na papierze” jest niezwykle mocna, wydaje się, że nieco mocniejsza od innego ligowego mocarza, czyli Stali Rzeszów, a już na pewno od Podhala, o pozostałych drużynach nie wspominając. Bramka – dobrze znany ostrowieckim kibicom Adrian Olszewski, a także były golkiper m.in. Puszczy Niepołomice Andrzej Sobieszczyk. Obrona – Tomasz Brzyski, którego sympatykom piłki nożnej chyba nie trzeba dodatkowo przedstawiać, ale i Bartosz Walencik, czy Michal Ranko, 25-letni Słowak (aktualnie kontuzjowany), który w poprzednim sezonie był podstawowym piłkarzem FK Senica, występującej w słowackiej Fortuna Liga (odpowiednik Ekstraklasy). Idźmy dalej. Pomoc – dwójka doświadczonych ligowców w osobach Grzegorza Bonina i Kamila Poźniaka, a także choćby były zawodnik m.in. Stomilu Olsztyn Irakli Meschia czy Dawid Kamiński, który w poprzedniej rundzie był jednym z wyróżniających się piłkarzy KSZO, a w Motorze z racji ogromnej konkurencji nie zawsze ma miejsce w składzie. Wreszcie atak – lublinianie mają tu doświadczonego Konrada Nowaka, który pomógł Wiśle Puławy wywalczyć awans do I ligi, czy Mateusza Majewskiego, który w rundzie wiosennej ubiegłego sezonu grał na zapleczu Ekstraklasy w barwach Ruchu Chorzów. Niesamowicie mocny skład, który jednak po raz kolejny nie spełnia pokładanych w nim nadziei. A przypomnijmy jeszcze, że przez ostatnie lata przez Lublin przewinęli się choćby takie nazwiska jak: Marcin Burkhardt, Artur Gieraga, Paweł Kaczmarek, Kamil Oziemczuk, Kamil Cholerzyński, Yasuhiro Kato czy Kamil Majkowski.

Trzeba przyznać, że casus Motoru może kibicom pomarańczowo-czarnych przypominać sytuację w Lechu Poznań z ostatnich sezonów. Szumnie zapowiadane transfery, piłkarze z nazwiskami, piękny stadion, olbrzymi potencjał kibicowski, dobrze prosperująca akademia, a wyników brak. Jedynie ciągłe roszady na stołku trenerskim, okrągłe słowa prezesów, które jednak nic za sobą nie niosą, zmiany koncepcji, przebudowy, rewolucje, nieustanne miotanie się. Lubelskie ptaszki ćwierkają, że z racji braku awansu, a także wielce prawdopodobnego spadku drużyny juniorów starszych z CLJ, zagrożona jest posada prezesa Leszka Bartnickiego, ponadto niepewna jest przyszłość choćby jednego z liderów zespołu, czyli Tomasza Brzyskiego, który nie ukrywa, że swoją piłkarską karierę chciałby skończyć w Lubliniance, której jest wychowankiem. Kolejna rewolucja wydaje się nieunikniona, zwłaszcza, że wielu zawodników gra poniżej swojego potencjału, kilku kończą się kontrakty, zaś część jest wypożyczona z innych klubów. Kibice Motoru chcieliby dać kolejną szansę trenerowi Góralczykowi, jednak ten jest kuszony przez inne kluby. Jak donosi Kurier Lubelski, w przypadku ewentualnego odejścia Góralczyka, możliwe jest przejście do zespołu z Koziego Grodu aktualnego trenera Chełmianki, Artura Bożyka, natomiast nic nie jest jeszcze w tej kwestii przesądzone. Podobnie jak nazwisko ewentualnego następcy prezesa Bartnickiego. Czyli jest tak, jak po zakończeniu zeszłego sezonu – dużo pytań, na które nie ma odpowiedzi. Jednak, z drugiej strony, to wciąż klub z olbrzymim potencjałem, średnią frekwencją na poziomie blisko 3000 osób na mecz. Klub, którego miasto pod koniec zeszłego roku dokapitalizowało na kwotę 2 milionów złotych. Wydaje się mimo wszystko niemożliwym, by cały czas był w stanie trwonić tak ogromny potencjał.

Spotkanie KSZO – Motor rozpocznie się jutro o godzinie 19.29 na Stadionie Miejskim w Ostrowcu Świętokrzyskim. Przypominamy, że jutrzejszy mecz jest imprezą masową, dlatego też konieczne jest zabranie ze sobą dokumentu tożsamości ze zdjęciem. Spotkanie będzie transmitowane na platformie Polsport pod linkiem: https://polsport.live/kszo/transmisja/241/kszo-1929-ostrowiec-sw-motor-lublin

Skrót meczu: CFsport

Zapraszamy do komentowania na forum:
www.forumKSZO.pl

stat4u