Pomarańczowo-czarni jadą do Daleszyc

Po raz pierwszy w tym roku naszych piłkarzy czekać będzie mecz ligowy z rywalem z naszego województwa. Piłkarze KSZO wybierają się dziś do Daleszyc na mecz ze Spartakusem. 

Choć w żadnym z dwóch ostatnich sezonów drużyna z powiatu kieleckiego nie należała do ligowych hegemonów, to jednak w obu przypadkach udawało jej się utrzymać wśród trzecioligowców. Wydaje się jednak, że w tym sezonie będzie o to znacznie trudniej. Po czterech wiosennych kolejkach Spartakus traci sześć punktów do piętnastego Podlasia i aż osiem oczek do czternastych Wiślan. Jakby tego było mało, w czwartek doszło do nieoczekiwanej zmiany na stanowisku trenera czerwono-granatowych – duet trenerski Andrzej Więcek-Marek Bęben zastąpił dość nieoczekiwanie Krzysztof Trela, który w ostatnią niedzielę… oddał się do dyspozycji zarządu IV-ligowej Kamiennej Brody po wysokiej porażce w lidze. Czy ta zmiana pomoże Spartakusowi? Mówiąc szczerze, nie mamy do tego przekonania.

Czego brakuje w tym sezonie Spartakusowi? Zdaniem prezesa klubu, Mateusza Głozowskiego, często po prostu piłkarskiego szczęścia, bowiem walki, czy zaangażowania nie mógł swoim zawodnikom odmówić. Czego jeszcze? Na pewno lepszej postawy na wyjazdach. Choć Spartakus i tak jest postrzegany jako drużyna własnego boiska, to jednak w dwóch ostatnich sezonach do niezłej postawy u siebie potrafił w miarę regularnie dokładać punkty zdobywane w delegacjach. W obecnej kampanii pod tym względem jest bryndza. Duża bryndza. Jeden punkt w jedenastu wyjazdowych meczach to kompromitujący wynik, zwłaszcza, że nasi rywale wywalczyli go jeszcze na początku września ubiegłego roku. Do tego dochodzi brak bramkostrzelnego napastnika – Bartosz Sot, który w poprzednim sezonie zdobył aż jedenaście goli w lidze, w obecnej kampanii trafił zaledwie raz. Podobnie ma się sytuacja z Michałem Jeziorskim, zaś zarówno doświadczony Mariusz Maciejski, jak i sprowadzony w przerwie zimowej Patryk Kukiełka nie trafili ani razu. To znajduje odzwierciedlenie w liczbie strzelonych bramek – nasi rywale zdobyli ich zaledwie czternaście, będąc bezsprzecznie najgorszym zespołem w lidze w tej klasyfikacji. Dość powiedzieć, że zdecydowanie najlepszym strzelcem drużyny jest etatowy wykonawca rzutów karnych, czyli stoper Mateusz Zawadzki, autor pięciu goli. Choć i on dwukrotnie mylił się z jedenastu metrów, co kosztowało zawodników z Daleszyc stratę jakże cennych punktów w domowych meczach z Avią i Podlasiem. U siebie jednak czerwono-granatowi w dalszym ciągu potrafią być groźni – oprócz ogrania Sokoła, Wiślan i Czarnych potrafili także zremisować ze Stalą Rzeszów oraz Podhalem Nowy Targ. To trzeba docenić. Podobnie jak środową wygraną aż 7:1 z IV-ligową Pogonią Staszów w meczu 1/8 finału OPP. Inna sprawa, że bilans tegorocznych meczów w lidze też wygląda kiepsko – zaledwie jeden punkt i jeden gol w czterech meczach wielkiej chluby zawodnikom Spartakusa nie przynosi.

Wydaje się ponadto, że zwłaszcza w tak ciężkiej sytuacji w ligowej tabeli, może uwidocznić się brak zawodników ogranych w wyższych ligach w kadrze tego zespołu. Sot, Blicharski, Jeziorski, Ostrowski czy Kaleta to piłkarze, którzy nie wyszli poza poziom III ligi, zaś doświadczony Andrzej Paprocki odszedł w przerwie zimowej do IV-ligowego ŁKS Łagów. Spośród zawodników znajdujących się w kadrze Spartakusa jedynie obrońca Adrian Bednarski występował przez pół roku na poziomie II ligi, a ponadto zaliczył w czerwcu 2017 roku debiut w Ekstraklasie w barwach Korony. Tego ogrania w wyższych ligach może w końcowym rozrachunku zabraknąć naszym rywalom do utrzymania. Co nie zmienia faktu, że o ligowe punkty będzie dziś piłkarzom KSZO niezwykle ciężko.

Spotkanie rozpocznie się dziś o godzinie 16 na stadionie przy ulicy Chopina w Daleszycach.

Zapraszamy do komentowania na forum:
www.forumKSZO.pl

stat4u