Starcie ze spadkowiczem

Już jutro przed podopiecznymi Marcina Wróbla pierwszy bardzo poważny sprawdzian – na Świętokrzyską zawita bowiem Wisła Puławy, która jeszcze dwa sezony temu rywalizowała na zapleczu Ekstraklasy.

O ile spadek z I ligi w kampanii 16/17 można było przeboleć, to już poprzedni sezon miał wyglądać diametralnie inaczej. W Puławach otwarcie mówiono o włączeniu się do walki o powrót na drugi szczebel rozgrywkowy, tymczasem teraz przychodzi im walczyć na czwartym. Drużyna zawiodła na całej linii, śmiemy twierdzić, że gdyby w Puławach grał Grzegorz Skwara jego wypowiedź po ostatnim meczu sezonu zapewne nie nadawałaby się do publikacji. Nie pomógł też fakt, że Wisłę prowadziło aż czterech trenerów – najpierw pomimo spadku był to Adam Buczek, następnie Ryszard Wieczorek, którego po zaledwie dwóch miesiącach zastąpił Bohdan Bławaćkyj. Ukrainiec nie uratował Wiślaków przed spadkiem, zaś w ostatnim starciu przeciwko Garbarni Kraków drużynę poprowadził Marcin Popławski, będący aktualnie asystentem trenera Jacka Magnuszewskiego.

Po spadku drużyna została dość mocno przebudowana, Puławy opuściło bowiem kilku istotnych piłkarzy, a na ich miejsce ściągnięto zawodników może o mniej znanych nazwiskach, ale pod względem umiejętności czysto piłkarskich nie gorszych od tych sprowadzonych choćby przez Motor czy Stal Rzeszów. Trójka piłkarzy Wisły przeniosła się do Lublina – Piotr Darmochwał, Dawid Pożak, a także Ukrainiec z gruzińskim obywatelstwem Irakli Meschia. Do Olimpii Grudziądz przeszedł Robert Hirsz, do Olimpii Elbląg Tomasz Sedlewski, zaś Niemiec Niklas Zulciak, najlepszy snajper zespołu, autor dziewięciu trafień, występuje obecnie w poznańskiej Warcie. Kończąc wątek piłkarzy, którzy odeszli, wspomnimy o słoweńskim napastniku Alenie Ploju, który po dwóch i pół roku spędzonych w Polsce wrócił do ojczyzny. Nie zapominajmy jeszcze o bohaterze legendarnych podszywek z sympatycznym czeskim szkoleniowcem, fioletową ambrozją i dowodem osobistym w tle Sylwestrze Patejuku, który skończył z poważnym graniem i aktualnie kopie w IV-ligowym KS Raszyn oraz Jakubem Smektałą, mającym ponad sto ligowych występów na poziomie Ekstraklasy, a obecnie pozostającym bez klubu. Kto przyszedł? Najlepsze CV wydaje się mieć Łukasz Kacprzycki, który kiedyś występował przeciwko takim tuzom jak ten Brazylijczyk z irokezem na zdjęciu poniżej.

Neymar+Lukasz+Kacprzycki+Lechia+Gdansk+FC+sRgAdQBRObyl

Filigranowy pomocnik ma na swoim koncie trzynaście meczów w najwyższej klasie rozgrywkowej w barwach Lechii i Wisły Płock, ale ostatnie lata to dla niego stopniowy zjazd w dół. Awans z Wisłą mógłby być dla 24-latka próbą powrotu do poważnej piłki, ale zobaczymy, czy tak się stanie. Nieźle rozpoczęła sezon ofensywna dwójka, która do Puław trafiła z Orląt Radzyń Podlaski – Krystian Puton i Szymon Stanisławski mają na swoim koncie trzy trafienia i potencjał, żeby poprowadzić naszych rywali do awansu. Oprócz tego do Wisły trafili: m.in. dobrze znany w Ostrowcu Karol Barański, a także były golkiper Motoru – Paweł Socha. Wreszcie trener Jacek Magnuszewski, który dwa miesiące temu przejął rozbitą drużynę, ma na swoim koncie awans do II ligi z Radomiakiem Radom w sezonie 14/15. W Puławach liczą na powtórkę z rozrywki, zwłaszcza, że trener pracował już wcześniej w tym klubie. Oprócz wyżej wspomnianych w drużynie prowadzonej przez trenera Magnuszewskiego jest jeszcze kilku naprawdę solidnych piłkarzy, którzy mają spore doświadczenie na poziomie II, a nawet I ligi – obrońcy Mateusz Pielach i Bartosz Sulkowski, czy też pomocnicy Iwan Łytwyniuk, Arkadiusz Maksymiuk oraz Jakub Poznański. Podsumowując: pomimo tego, że w Puławach nie grają aż tak uznani ligowcy jak Brzyski czy Bonin, to jednak zespół ma potencjał, by pokrzyżować szyki Stali i Motorowi i sięgnąć po upragniony awans.

Początek rozgrywek Wiślacy mogą uznać za udany – z czternastoma zdobytymi punktami zajmują aktualnie pozycję wicelidera w ligowej tabeli, tracąc zaledwie punkt do rewelacyjnego beniaminka z Nowej Huty. Wisła, do spółki z KSZO z zaledwie dwoma straconymi golami może pochwalić się (ex aequo) najlepszą defensywą w lidze. W ostatni weekend podopieczni trenera Magnuszewskiego zremisowali przed własną publicznością z Motorem w derbach Lubelszczyzny. Drugi raz puławianie punkty stracili w domowym starciu z Czarnymi Połaniec, co z pewnością można uznać za sporego kalibru niespodziankę, o ile nie sensację. Komplet punktów w czterech pozostałych meczach (w tym wygrana na terenie lidera z Nowej Huty) pozwala jednak biało-niebieskim na ulokowanie się tuż za plecami lidera. Dodatkowo, w rundzie wstępnej PP nasi rywale ograli na wyjeździe II-ligowego Znicza Pruszków, dzięki czemu zapewnili sobie awans do 1/32 finału rozgrywek. Tam ich rywalem będzie sensacyjny zwycięzca Pucharu Polski na szczeblu Małopolskiego ZPN, a mianowicie IV-ligowy GKS Drwinia.

W naszym zespole do dyspozycji trenera Wróbla są wszyscy zawodnicy z wyjątkiem narzekającego na uraz Stanisława Sarwickiego. - Mam nadzieję, że stawimy czoła bądź co bądź faworytowi tej potyczki, którego dość dobrze prześwietliliśmy. Sezon temu Wisła grała w wyższej klasie rozgrywkowej, dlatego też podchodzimy do rywala z pokorą, ale bez respektu. Przeanalizowałem grę Wisły, ale też skupiłem się na swojej drużynie, która wygląda coraz lepiej, jest coraz lepsza w różnych formacjach, dlatego też z optymizmem patrzę na sobotni mecz - powiedział nam trener KSZO, Marcin Wróbel.

Spotkanie rozpocznie się jutro o godzinie 16 na Stadionie Miejskim w Ostrowcu Świętokrzyskim.

Fot: Adam Nurkiewicz/Getty Images

Zapraszamy do komentowania na forum:
www.forumKSZO.pl

stat4u