Wypowiedzi po meczu KSZO – Wiślanie

Wojciech Ankowski (trener Wiślan): Witam wszystkich, jeżeli chodzi o dzisiejszy mecz, to tak na wstępie chciałbym – korzystając z czasu medialnego – podziękować swoim zawodnikom. Zostawili dzisiaj tutaj mnóstwo zdrowia, ciężko popracowali i za to należą im się brawa. W dalszej części gratuluję trenerowi i drużynie KSZO zwycięstwa, takiego dobrego otwarcia, na pewno będzie miało to dla drużyny KSZO duże znaczenie. Natomiast co do samego meczu – przyznam się szczerze, że ja tak „na gorąco” staram się unikać wszelkich głębszych analiz, wiadomo, że ta optyka i nerwowość sytuacji troszeczkę wypaczają obraz meczu. Wydaje mi się, że zawsze te pierwsze kolejki stanowią jakąś niewiadomą, nie tylko w kwestii przeciwnika, którego nie mieliśmy jak przeanalizować, ale też sami dla siebie jesteśmy taką mini-zagadką. Wiemy na co nas stać, aczkolwiek te pierwsze mecze dopiero tak naprawdę weryfikują możliwości zespołu. Wydaje mi się, że troszeczkę za nerwowo weszliśmy w ten mecz i w pierwszej połowie chyba momentami za bardzo daliśmy się zepchnąć drużynie KSZO, a końcowe fragmenty pierwszej połowy pokazały, że możemy grać w piłkę na boisku przeciwnika, piłkę do przodu, piłkę „na tak”, więc trochę mi tego szkoda, natomiast w drugiej połowie utrzymane dynamiczne tempo, zdobywamy bramkę na 1:0. Trudno mi się odnieść do straconych bramek, bo – tak jak mówię – tyle, co widzieliśmy z ławki, na pewno to mocniej przeanalizujemy, akcje lewym skrzydłem na naszą prawą stronę zakończone bramkami. Przez ostatnie dziesięć minut musieliśmy przycisnąć, bo nie było innego wyjścia, staraliśmy się zdobyć bramkę wyrównującą, nie udało się. Tyle z mojej strony, tak jak mówię jakaś głębsza analiza dopiero w dalszej kolejności. Dziękuję.

Marcin Wróbel (trener KSZO): Słowa uznania dla zawodników, bowiem dziś wszystko rodziło się w bólach. Tak samo chciałbym podziękować włodarzom klubu za zaufanie, jakim mnie obdarzyli, jeśli chodzi o posadę. Powiem tak: naprawdę kawał zdrowia chłopcy dziś zostawili na boisku. Na pewno – tak jak trener powiedział – jedna i druga drużyna to była jedna wielka niewiadoma. Jeśli chodzi o moją drużynę, to – sami widzieliście – oparta na wychowankach klubu, na chłopakach stąd, którzy te pierwsze szlify tutaj stawiali. Idziemy tą drogą, śmiem twierdzić, że to dobra droga i tak naprawdę trzeba temu przyklasnąć i im pomagać w trudnych momentach, a takie były po stracie bramki. Chciałbym też podziękować kibicom za wsparcie w trudnym momencie, przez dziewięćdziesiąt minut nie słyszałem żadnego gwizdu ani epitetów w kierunku moich zawodników. Tak jak mówię, drużyna oparta na zawodnikach walczących, chcących dla tego klubu zrobić coś więcej niż tylko dziesiątego iść po wypłatę. Z pewnością ciężki był początek tego okresu przygotowawczego, ale sprostaliśmy temu, dopięliśmy całą kadrę i cieszymy się. Nie mogłem sobie inaczej wymarzyć debiutu, ale mogę tylko wspomnieć, że w trzech sparingach przegrywaliśmy i wyciągaliśmy wynik na plus. Gra do końca, gra zdeterminowana, gra ambitna, ale też – nie ukrywajmy – coraz więcej jakości jestw tej drużynie. I śmiem twierdzić, że będzie jej jeszcze więcej. Mam nadzieję, że troszeczkę wrócimy do przeszłości, kiedy KSZO było dumne z wychowanków, kiedy tych wychowanków było naprawdę dużo, idziemy dalej. Dziś każda zmiana dawała naprawdę dużą jakość, a przede wszystkim duże serducho, za co bardzo dziękuję chłopakom, bo tędy droga do sukcesu. Dlatego wpajam chłopakom to, żeby wchodząc na boisko dawali z siebie wszystko. I tak to dzisiaj wyglądało.

Zapraszamy do komentowania na forum:
www.forumKSZO.pl

stat4u