Wiślanie popłynęli nad Kamienną

W inaugurującym rozgrywki ligowe starciu piłkarze KSZO pokonali Wiślan Jaśkowice 2:1 (0:0), a gole dla naszego zespołu zdobyli młodzieżowcy – Mateusz Madej i Stanisław Sarwicki.

Pomarańczowo-czarni rozpoczęli mecz ze sporym animuszem, praktycznie od razu spychając gości do defensywy. Nasi piłkarze kilkukrotnie zagrozili bramce Sebastiana Ropka, jednak ciężko powiedzieć, by były to stuprocentowe okazje. Na początku meczu niecelnie główkował Grunt, kilka minut później w polu karnym padł Dominik Cheba, domagając się odgwizdania rzutu karnego, lecz gwizdek arbitra milczał. Pomylił się także Radosław Kardas, główkując po dośrodkowaniu z rzutu wolnego dobrze dziś dysponowanego Mateusza Madeja, który pod nieobecność Mateusza Mąki w dużej mierze odpowiadał za kreowanie gry i trzeba przyznać, że nieźle mu to dziś wychodziło. W końcówce przed szansą ponownie mógł stanąć Grunt, jednak nasz napastnik będąc już w polu karnym fatalnie przyjął świetną piłkę zagraną przez Mężyka. Ekipa gości tak naprawdę jedynie raz zagroziła bramce Zacharskiego w pierwszej części gry, gdy po strzale głową po dośrodkowaniu z rzutu rożnego skutecznie interweniował nasz bramkarz. Do przerwy był więc remis ze wskazaniem na gospodarzy. Czego zabrakło? Z pewnością dokładności bliżej bramki rywala, a także decyzyjności. Kilka razy zawodnicy pomarańczowo-czarnych mieli moment zawahania w sytuacji, w której powinna zapaść decyzja o dośrodkowaniu, wejściu jeden na jeden, czy dograniu do lepiej ustawionego partnera. Zamiast tego mieliśmy zwalnianie akcji i przez to rywale byli w stanie neutralizować zagrożenie.

Pomimo ataków KSZO dość nieoczekiwanie to goście objęli prowadzenie. Szybko wyprowadzona kontra zakończyła się uderzeniem Balawendera, który pokonał Zacharskiego, pomimo tego, że nasz bramkarz miał już piłkę na rękawicy. Obawialiśmy się o reakcje naszego zespołu, zwłaszcza mając w pamięci brak wykończenia z pierwszej części gry, jednak zupełnie niepotrzebnie. Dominik Cheba popędził lewą stroną boiska, wbiegł w pole karne Wiślan, a całą akcję na wślizgu wykończył Mateusz Madej. Kilka minut wcześniej nasi piłkarze domagali się po raz drugi rzutu karnego, po tym jak w polu karnym upadł wprowadzony przed momentem Smuczyński, jednak podobnie jak w pierwszej części gry gwizdek arbitra milczał. Wydaje się, że w obu przypadkach rację miał sędzia Burak Yeter. Kąśliwie z rzutu wolnego dośrodkował też Burzyński, jednak piłkę, która jeszcze dostała poślizgu wybił na rzut rożny bramkarz Ropek. Goście byli znacznie groźniejsi niż w pierwszej części gry, dlatego zrobiło się emocjonujące widowisko. Przez moment kibicom musiały mocno zadrżeć serca, po tym, jak w polu karnym padł jeden z zawodników Wiślan, ale i tym razem arbiter nie podyktował „jedenastki”. Podopieczni Marcina Wróbla nie wyglądali jednak na usatysfakcjonowanych remisem i udało im się przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Na strzał zza pola karnego zdecydował się Stanisław Sarwicki i piłka pomimo rozpaczliwej interwencji bramkarza gości wpadła do siatki. Szał radości na trybunach i na ławce rezerwowych, zwłaszcza, że obaj strzelcy zaliczyli swoje premierowe trafienia w pomarańczowo-czarnych barwach. Pomimo rozpaczliwych prób, goście nie zdołali doprowadzić do wyrównania, choć jedno z ich uderzeń bardzo nieznacznie minęło bramkę Zacharskiego.

Cieszy dobre rozpoczęcie sezonu przez nasz zespół, zwłaszcza, że jako pierwsi bramkę strzelili goście, a miało to miejsce już w drugiej części gry. Podopieczni Marcina Wróbla pokazali jednak charakter, byli konsekwentni i udało im się zdobyć jakże cenne trzy punkty. Podobać mógł się Mateusz Madej, dobrą zmianę dał także Bartłomiej Smuczyński, który sprawił, że obrońcom gości ostro zakręciło się w głowie po jego dryblingach, nieźle funkcjonowała też defensywa, która choć nie ustrzegła się błędu przy bramce dla gości, to jednak przez sporą część meczu dobrze wywiązywała się ze swoich zadań. Tak jak wspomnieliśmy – przyczepić można się jedynie do braku zdecydowania już pod polem karnym rywali. Niepotrzebnie mieliśmy tam momenty zawahania, gdy trzeba było podejmować decyzję. Niemniej jednak dzisiejszy mecz każe z optymizmem patrzeć w przyszłość, w tej drużynie oprócz determinacji jest bowiem sporo jakości i może ona dostarczyć nam jeszcze dużo fajnych momentów w przeciągu całego sezonu. Liczymy, że stanie się to już w najbliższą środę w Radzyniu Podlaskim.

KSZO Ostrowiec Świętokrzyski – Wiślanie Jaśkowice 2:1 (0:0)

0:1 Maciej Balawender 61 minuta

1:1 Mateusz Madej 70 minuta

2:1 Stanisław Sarwicki 84 minuta

KSZO: Zacharski – P. Cheba, Kardas (64′ Burzyński, 84′ Dziadowicz), Mężyk, D. Cheba – Łokieć (45′ Sarwicki), Dybiec, Puton (57′ Smuczyński), Madej, Bełczowski (77′ Jedlikowski) – Grunt.

Wiślanie: Ropek – Żaba, N. Morawski, Ochman, P. Morawski – Czarnecki (68′ Bator), Krasuski, Szcząber (26′ Kuliszewski), Balawender (77′ M. Morawski), Bębenek – Wcisło (63′ Stanek).

Żółte kartki: Ochman, N. Morawski, Krasuski – Smuczyński, P. Cheba.

Sędziował: Piotr Burak (Zamość)

Kolejne spotkanie pomarańczowo-czarni rozegrają w najbliższą środę – 15 sierpnia, kiedy to w Radzyniu Podlaskim zmierzą się z ekipą miejscowych Orląt. Spotkanie rozpocznie się o godzinie 17.

Zapraszamy do komentowania na forum:
www.forumKSZO.pl

stat4u