Remis na tydzień przed ligą

W swoim ostatnim spotkaniu kontrolnym pomarańczowo-czarni zremisowali 1:1 (0:1) z występującym w gr. I III ligi Świtem Nowy Dwór Mazowiecki.

Pomarańczowo-czarni nie weszli najlepiej w mecz i już w siódmej minucie stracili pierwszego gola. Po wybiciu piłki przez obrońców Świtu ta skozłowała przed będącym poza polem karnym naszym bramkarzem, który próbując wybić ją głową nie sięgnął jej i dzięki temu dopadł do niej Kamil Wiśniewski, który pomimo rozpaczliwej interwencji naszych obrońców wpakował piłkę do naszej bramki. Od tego momentu przegrywaliśmy, choć równie dobrze bramka dla Świtu mogła paść chwilę wcześniej, kiedy to po niedokładnym przyjęciu piłki Zacharskiego na naszą bramkę próbowali uderzać zawodnicy gości, jednak udało się zażegnać niebezpieczeństwo. Pomarańczowo-czarni nie bardzo mogli się otrząsnąć po stracie gola i choć kilka razy zagrozili bramce strzeżonej przez Mateusza Prusa, to jednak nie przełożyło się to na zdobycze bramkowe. Najlepszą okazję miał Kamil Łokieć, który po dynamicznym wejściu w pole karne uderzył na bramkę Świtu, a jego strzał przeszedł przez ręce Prusa, a piłka wyszła na rzut rożny. Z dystansu uderzył także Dominik Cheba, ale znów bez kłopotów jego uderzenie wyłapał były bramkarz Rody Kerkrade. Goście też mieli swoje sytuacje, ale nie potrafili zamienić ich na gola. Ta najlepsza miała miejsce po dośrodkowaniu z rzutu rożnego i strzale z pierwszej piłki, lecz Zacharskiego wyręczył Włodzimierz Puton, który wybił piłkę tuż sprzed linii bramkowej. W odpowiedzi po ładnej piłce zagranej od Radosława Kardasa w sytuacji sam na sam z Prusem znalazł się Patryk Cheba, ale ostry kąt sprawił, że nie udało mu się skutecznie wykończyć tej akcji.

Druga połowa mogła rozpocząć się od bramki dla Świtu, ale po dograniu z lewej strony napastnik gości uderzając głową nieznacznie się pomylił. Doprowadzić do wyrównania mógł ponownie Łokieć, ale znów górą był Prus. W odpowiedzi goście mogli podwyższyć prowadzenie, ale tym razem kunsztem wykazał się Zacharski, broniąc groźny strzał zawodnika gości po uprzednim zgraniu piłki głową w naszym polu karnym. Trzeba też uczciwie przyznać, że zmiany przeprowadzone przez trenera Wróbla w drugiej połowie zdecydowanie ożywiły grę. Smuczyński, Burzyński czy Kapsa rozruszali naszą grę i byliśmy coraz bliżej bramki Świtu. W końcu udało się nam doprowadzić do wyrównania, po tym, jak w polu karnym sfaulowany został Smuczyński, a „jedenastkę” pewnie wykorzystał Mateusz Mąka. Ostatecznie spotkanie zakończyło się sprawiedliwym naszym zdaniem remisem.

Co można powiedzieć po dzisiejszym spotkaniu? Na pewno martwi fakt, że po odejściach Persony, Jamroza czy też Kamińskiego straciliśmy sporo z jakości w ofenzywie ofensywie. Dziś brakowało nam napastnika, który potrafiłby mając na plecach obrońcę wygrać z nim kilka pojedynków, stworzyć partnerom więcej miejsca i stworzyć więcej zagrożenia pod bramką rywali. Brakowało też przynajmniej w pierwszej połowie dokładnego rozegrania w środku pola, a także najzwyczajniej w świecie decyzyjności ze strony piłkarzy ofensywnych. Zamiast dogrywać czy decydować się na strzał często niepotrzebnie tracili piłkę, gdy wydawało się, że akcja ma szansę na skuteczną finalizację. Na szczęście po zmianach w drugiej części gry wyglądało to już nieco lepiej i oby tak też było w spotkaniu z Wiślanami, na które serdecznie zapraszamy.

KSZO Ostrowiec Świętokrzyski – Świt Nowy Dwór Mazowiecki 1:1 (0:1)

0:1 Kamil Wiśniewski 7 minuta

1:1 Mateusz Mąka  87 minuta rzut karny

KSZO: Zacharski – P. Cheba, Kardas, Mężyk, D. Cheba – Łokieć, Puton, Madej, Dybiec, Bełczowski – Grunt oraz Pietrasik, Kapsa, Dziadowicz, Smuczyński, Burzyński, Mąka, Sarwicki, Ziółkowski, Kutera, Dereń.

Swój pierwszy ligowy mecz pomarańczowo-czarni rozegrają w najbliższą sobotę o godzinie 17, kiedy to zmierzą się z Wiślanami Jaśkowice. Spotkanie odbędzie się na Stadionie Miejskim w Ostrowcu Świętokrzyskim.

Zapraszamy do komentowania na forum:
www.forumKSZO.pl

stat4u