Dzień pożegnań

Dziś ostatni akord sezonu 2017/18 w wykonaniu pomarańczowo-czarnych, którzy w arcyciekawym starciu zmierzą się z Motorem Lublin.

Z perspektywy drużyny gości wszystko miało wyglądać zupełnie inaczej. Dzisiejszy mecz miał mieć wyłącznie prestiżowe znaczenie, bez wpływu na sytuację w ligowej tabeli. Trener Sasal miał szykować się już pomału na II ligę, testując być może przy okazji nowe ustawienia, czy wprowadzając do składu co zdolniejszych juniorów czy młodzieżowców. Wreszcie miało się udać. Dość już grania po wioskach! – powtarzali jak mantrę kibice Motoru, wierząc, że tym razem nic już nie przeszkodzi ich ulubieńcom w wywalczeniu tak długo oczekiwanego awansu. Niestety, lubelscy sympatycy mogą co najwyżej zanucić pod nosem słowa jednej z piosenek pochodzącej z Lublina Budki Suflera, czyli Znowu w życiu mi nie wyszło…

Lista wpadek Motoru jest niezwykle długa. Chrapkę na awans miano już w sezonie 2014/15, po otwarciu Areny Lublin, jednak wtedy Motor był w lidze zaledwie czwarty. Sezon później lublinianie zwyciężyli w III lidze lubelsko-podkarpackiej, lecz niestety w barażach lepsza okazała się Olimpia Elbląg. Sezon 2016/17 już wszyscy doskonale znamy – najpierw fatalna runda jesienna okraszona takimi „kwiatkami”, jak przegrana z Cosmosem Nowotaniec czy MKS Trzebinia/Siersza, później szalona pogoń na wiosnę, jednak wówczas więcej sił na finiszu zachowała Garbarnia. Obecny sezon jest chyba jednak jeszcze bardziej bolesny dla kibiców żółto-biało-niebieskich, bowiem teraz wiele wskazywało na to, że w końcu się uda. Do zespołu systematycznie ściągano znaczące jak na ten poziom rozgrywkowy nazwiska, zaś sternikiem klubu został dobrze znany piłkarskim kibicom Leszek Bartnicki, były komentator sportowy, z doświadczeniem prezesowskim nabytym w I-ligowej Chojniczance. Niestety, choć Motor cały czas był w czołówce, także na fotelu lidera, to jednak zbyt często dawał postronnym kibicom powody do szydery. Przypomnijmy większość z nich:

1. kolejka – przegrana na inaugurację w Nowym Targu (0:1)

10. kolejka – 0:6 w Oświęcimiu z Sołą, mecz, w którym Motor się literalnie skompromitował. Dodajmy, że w przypadku zwycięstwa wskoczyłby wówczas po raz pierwszy na fotel lidera

14. kolejka – przegrana w Wólce Pełkińskiej, kolejna niewykorzystana szansa na objęcie prowadzenia w tabeli

22. kolejka – remis w Krośnie z późniejszym spadkowiczem, choć tak naprawdę bardziej chodzi nam o sytuację z konferencji pomeczowej, kiedy to trenerowi Sasalowi ewidentnie puściły nerwy i nie potrafił uszanować ambitnego rywala

23. kolejka – pomimo prowadzenia 2:0 Motor remisuje u siebie 4:4 ze słabą Unią, ładując po drodze dwa samobóje, a Marcin Burkhardt ochrzania swoich kolegów przed kamerami

28. kolejka – 3:4 z Wiślanami, dla których jest to pierwsza wygrana w rundzie wiosennej; kuriozalne dwie bramki dla beniaminka

29. kolejka – 0:1 u siebie z Wisłą Sandomierz, które jak się później okazało praktycznie pogrzebało szansę lublinian na wydostanie się z III ligi

Jeśli do tego dodamy dwie porażki z Resovią, czy kilka innych meczów wygranych dzięki bramkom w samej końcówce – jak choćby ten w Trzebini, kiedy to Motor przegrywał do 90. minuty 0:1, a ostatecznie zapakował rywalom dwa gole i wygrał, mamy obraz drużyny zawodzącej, nie spełniającej oczekiwań. W międzyczasie była jeszcze zmiana trenera – Marcina Sasala zastąpił jego asystent Piotr Zasada, który jednak nie uratował sezonu; było też także emocjonalne wystąpienie i łzy prezesa Bartnickiego. Choć tu akurat nie zamierzamy się pastwić – prezes po powrocie do rodzinnego miasta chciał jak najlepiej, dla klubu, któremu kibicuje od dziecka, niestety nie wyszło i emocje wzięły górę.  Zamiast więc mierzyć się m.in. z Ruchem Chorzów, Radomiakiem, czy Olimpią Grudziądz, lublinianie w przyszłym sezonie znów zagrają w Skawinie, pojadą także m.in. do Sieniawy, Kraśnika, czy Daleszyc marzeń. Czy po raz ostatni? Ciężko cokolwiek wyrokować, bo życie ma to do siebie, że jak mało kto uczy pokory…

Co jest problemem naszych rywali? Wydaje się, że sytuacja, w której zbyt wiele zależy (a przynajmniej zależało w tym sezonie) od zawodników, którzy piłkarsko są już chyba po drugiej stronie rzeki. Sprowadzony w przerwie zimowej Marcin Burkhardt, były reprezentant Polski i piłkarz m.in. Legii, Amiki zawiódł, to samo można powiedzieć o wyciągniętym z Soły Oświęcim młodzieżowcu Konradzie Kasoliku. Jednak wróćmy do tych bardziej doświadczonych. Gieraga – 30 lat, Kaczmarek – 32 lata, Nowak – 33 lata, Koźban – 29 lat, Majkowski – 29 lat, Oziemczuk – 30 lat, Burkhardt – 34 lata. Było też kilku młodszych piłkarzy, no ale przecież ktoś musi grać jako młodzieżowiec. Motorowi jak tlenu potrzeba napływu świeżej krwi, młodych piłkarzy, najlepiej z Lublina i okolic, którzy mają jeszcze do napisania swoje karty w poważniejszej piłce. Takich, którzy podchodzą do gry w tej lidze w sposób profesjonalny, z pełnym zaangażowaniem, poświęceniem, wreszcie takich, którzy są piłkarsko nienasyceni. Na ten moment do sytuacji w Lublinie najlepiej pasuje filmik z Radosławem Janukiewiczem w roli głównej, a szczególnie cytat „Kibice są wkurzeni, sami jesteśmy wkurzeni, trener jest wkurzony, ogólnie jedno wielkie wkurzenie…” Pan się spyta bramkarza, pan się spyta Oziemczuka i tych wszystkich chłopaków, nie chce mi się gadać, bo aż mnie rozsadza, i brawa dla Resovii.

Dzisiejszy mecz będzie też pożegnaniem trenera Przemysława Cecherza, który od następnego sezonu przenosi się do Chojniczanki, a także Łukasza Jamroza, który kończy z graniem w piłkę. Nie zagra z kolei pauzujący za kartki Paweł Czajkowski. Ogromna szkoda, że nie udało się wywalczyć w środę Pucharu Polski na szczeblu województwa i ostatecznie to Wisła Sandomierz, a nie nasz klub zagra w 1/32 finału Pucharu Polski 2018/19. Niemniej jednak, podsumowując cały sezon trudno nie być zadowolonym – trzecie miejsce w obecnych realiach i przy obecnej kadrze jest sukcesem, choć trzeba cały czas próbować się z tej III ligi wydostać, by dać nowy impuls do rozwoju piłki nożnej w naszym mieście. A w przyszłym sezonie będzie o to także bardzo ciężko, bowiem z II ligi spadła Wisła Puławy, a do tego dochodzą jeszcze podrażnieni Motor i Stal, a także Chełmianka oraz bardzo możliwe, że powracający z piłkarskich zaświatów Hutnik Nowa Huta. Będzie cholernie ciężko, ale musimy próbować.

Ostatnia rzecz, o której wspomnimy to walka o uniknięcie spadku – po ostatniej kolejce wiemy już, że do bezpiecznego miejsca doczłapała się Soła, zaś zagrożone spadkiem przed ostatnią kolejką pozostają ekipy: JKS Jarosław, Wisły Sandomierz, Unii Tarnów i Podlasia Biała Podlaska. Dwie z nich opuszczą szeregi trzecioligowców.

Spotkanie KSZO – Motor odbędzie się dziś o godzinie 17 na Stadionie Miejskim w Ostrowcu Świętokrzyskim.

Zapraszamy do komentowania na forum:
www.forumKSZO.pl

stat4u