Punkt na Arenie Lublin!

W swoim ostatnim tegorocznym spotkaniu pomarańczowo-czarni bezbramkowo zremisowali z najlepszą drużyną rundy jesiennej – Motorem Lublin i zakończyli rundę jesienną na szóstym miejscu w ligowej tabeli.

Pierwsze minuty to uważna i stosunkowo ostrożna gra pomarańczowo-czarnych, przez co gospodarzom bardzo ciężko się było przedostać pod bramkę Konrada Zacharskiego. Mało było sytuacji szczególnie wartych odnotowania, jeśli nie liczyć kilku uderzeń z dystansu, niecelnego strzału „nożycami” Konrada Nowaka. Najlepszą okazję podopieczni Marcina Sasala mieli chyba wtedy, gdy po uderzeniu jednego z piłkarzy głową niemalże z linii bramkowej piłkę wybijał Kudryavtsev. Owszem, Motor miał tzw. przewagę optyczną, potrafił dłużej utrzymać się przy piłce, kilka razy szybciej wymienić kilka podań na naszej połowie, ale nasi zawodnicy nie pozwolili liderowi na zbyt wiele. Niestety, choć nie straciliśmy bramki to na przerwę schodziliśmy w niepełnym składzie, bowiem za dwie żółte kartki na przedwczesny prysznic udać się musiał Kacper Kokosza, który dziś po raz pierwszy pojawił się w wyjściowym składzie. O ile pierwszą żółtą kartkę za przerwanie dobrze zapowiadającej się akcji gospodarzy można zrozumieć, o tyle drugie napomnienie za wejście wyprostowaną nogą było kompletnie niepotrzebne i całe szczęście, że nasi piłkarze nawet w dziesiątkę zdołali nie stracić bramki w Lublinie.

Po przerwie Motor znów ze sporym animuszem próbował zagrozić naszej bramce. Pomarańczowo-czarni mieli jednak świadomość tego, że żeby wywieźć ten upragniony punkt z Areny Lublin, muszą grać jeszcze uważniej, jeszcze ofiarniej, a gdy nadarzała się okazja skutecznie wytrącać Motor z uderzenia. Momentami ostrowieckim kibicom z pewnością mocniej zabiły serca. Choćby wtedy, gdy mający piłkę w rękach Konrad Zacharski zagapił się i nie zauważył nadbiegającego zza pleców zawodnika Motoru, który przejął piłkę, ale na nasze szczęście pomylił się o kilkanaście centymetrów. Gdyby tak się nie stało, mielibyśmy mocnego kandydata na najbardziej frajerską bramkę rundy. Tak naprawdę, to była najlepsza okazja żółto-biało-niebieskich na zwycięskiego gola. Oprócz tego, kilkukrotnie nasi obrońcy w ostatniej chwili blokowali uderzenia Motorowców, bądź też były one niecelne. KSZO ograniczał się do sporadycznych kontr, ale dwukrotnie w pole karne Motoru udało się wbiec wprowadzonemu po przerwie Michałowi Gruntowi. Raz jednak piłka po jego strzale niemalże wyszła na aut, za drugim razem było już lepiej, ale jego uderzenie z ostrego kąta poszybowało ponad bramką Pawła Sochy. A szkoda, bo gdyby lepiej przymierzył, to kto wie, czy nie udałoby się wyjść na prowadzenie. Pomimo tego, że Motor próbował jak mógł, nie udało się liderowi przystemplować zwycięstwem wygranej rundy jesiennej. Z kronikarskiego obowiązku odnotujemy jeszcze, że w doliczonym czasie gry debiut w pierwszej drużynie KSZO zaliczył Oskar Brociek z zespołu juniorów starszych.

Kończymy rundę jesienną na szóstym miejscu w ligowej tabeli, co należy uznać za sukces, zwłaszcza w obliczu trudnej sytuacji finansowej zespołu. Tak naprawdę do wczoraj nie byliśmy nawet pewni, czy uda nam się na ten mecz w ogóle dotrzeć. Na szczęście nasi piłkarze po raz kolejny pokazali klasę i oby już w kolejnym roku wszystkie sprawy organizacyjne udało się poukładać. Tego sobie i Wam wszystkim życzymy!

Motor Lublin – KSZO Ostrowiec Świętokrzyski 0:0

Motor: Socha – Michota (56′ Tkaczuk), Tadrowski (87′ Szkatuła), Gieraga, Cholerzyński – Dzięgielewski, Korczakowski (83′ Kamiński), Tymosiak, Kaczmarek, Majkowski (65′ Oziemczuk) – Nowak.

KSZO: Zacharski – D. Cheba, Sołtykiewicz, Kudryavtsev, Kokosza – Persona (69′ Grunt), Mikołajek (86′ Puton), Czajkowski, Janik (90′ Brociek), Jakubowski (57′ Kapsa) – Jamróz (90′ Mężyk).

Żółte kartki: Korczakowski, Tymosiak, Kamiński – Kokosza, Kudryavtsev.

Czerwona kartka: Kacper Kokosza (44 minuta, za drugą żółtą)

Sędziował: Konrad Kolak (Nowy Sącz)

Zapraszamy do komentowania na forum:
www.forumKSZO.pl

stat4u