Finisz rundy

W swoim ostatnim tegorocznym spotkaniu pomarańczowo-czarni zmierzą się w Lublinie z aktualnym liderem i najpoważniejszym kandydatem do awansu – Motorem Lublin.

Lublinianie to najmocniejsza kadrowo drużyna spośród wszystkich występujących w „naszej” grupie III ligi, do tego legitymująca się najwyższą frekwencją na swoim stadionie, a także najwyższym budżetem. Nic więc dziwnego, że po tym, jak także w poprzednim sezonie nie udało się awansować, teraz nie ma już innej opcji dla Motoru, jak promocja do II ligi. Zarówno miasto, jak i sam klub nie mogą pozwolić sobie na spędzenie kolejnego sezonu poza szczeblem centralnym.

Pomimo tego, Motor dopiero dwa tygodnie temu zasiadł na fotelu lidera. Bo choć przed własną publicznością podopieczni Marcina Sasala zdobyli komplet punktów, to jednak żółto-biało-niebiescy nie ustrzegli się wpadek na wyjazdach. I to takich naprawdę potężnych. Bo o ile porażkę z Resovią, czy remis ze Stalą można było „wliczać w koszty”, to jak nazwać 0:6 w Oświęcimiu, przegraną w Wólce Pełkińskiej, czy w półfinale Pucharu Polski na szczeblu okręgu z IV-ligowym Powiślakiem Końskowola? Szczególnie te trzy wyniki mogły przywołać lubelskim kibicom najgorsze koszmary, choćby z poprzednich rozgrywek, w których to Motor potrafił ulec Cosmosowi Nowotaniec, a przez całą rundę jesienną pałętał się gdzieś w środkowych i dolnych rejonach tabeli. Na całe szczęście jest jeszcze Arena Lublin, która pomału staje się taką twierdzą „Motorowców”, bowiem od ponad trzynastu miesięcy nie tylko tam nie przegrali, ale nawet nie stracili punktu. Ostatnim zespołem, który zdołał wywieźć ze stolicy Lubelszczyzny punkty był… KSZO. Dokładnie 12 października 2016 po trafieniu Łukasza Jamroza zainkasowaliśmy jakże cenny komplet punktów. W obecnym sezonie Motor odniósł u siebie siedem zwycięstw, choć trzeba też przyznać, że podejmował głównie zespoły z dolnych rejonów tabeli. Najsilniejszą ekipą, która tej jesieni zawitała na ulicę Stadionową była trzecia obecnie Chełmianka, z którą nasi rywale mieli sporo problemów, wygrywając dopiero po trafieniu Dzięgielewskiego na trzy minuty przed końcem.

Ostatni mecz Motoru, gładko wygrane derby z Avią

Kadra zespołu składa się w większości z zawodników, którzy na czwartym poziomie rozgrywkowym powinni pełnić rolę profesorów. Zaczynając od bramki – strzegą jej na przemian młody, utalentowany 19-letni Leonid Otczenaszenko, a także Paweł Socha, występujący niegdyś w Górniku Łęczna. Filarem obrony jest Artur Gieraga, który występował z ŁKS i Ruchem w Ekstraklasie, ponadto tworzą ją też: były młodzieżowy reprezentant Polski – Julien Tadrowski, jest też doświadczony Michał Budzyński, który długo grał w I i II lidze w barwach Wisły Puławy oraz Radosław Kursa, także ograny w wyższych ligach w barwach Zagłębia Sosnowiec czy łódzkiego Widzewa.

Siła ofensywna Motoru jest oczywiście olbrzymia, a tym najgroźniejszym zawodnikiem wydaje się być doświadczony 32-letni Konrad Nowak. Podobnie jak Budzyński, długo reprezentował barwy Wisły Puławy, z którą w ubiegłym roku awansował na zaplecze Ekstraklasy. Jego dobre występy nie umknęły włodarzom Motoru, którzy postanowili bramkostrzelnego napastnika ściągnąć do siebie i teraz z pewnością tego ruchu nie żałują. To właśnie m.in. dzięki dziesięciu trafieniom Nowaka Motor może spoglądać z fotela lidera na ligowych rywali. W pomocy pierwsze skrzypce odgrywają Paweł Kaczmarek, Kamil Oziemczuk oraz Kamil Majkowski. Każdy z nich liznął Ekstraklasy, Oziemczuk nawet zaliczył w niej trzy trafienia, w tym debiutanckie w wieku niespełna osiemnastu lat przy Łazienkowskiej. Można tylko gdybać, co by było, gdyby nie decyzja o wyjeździe do francuskiego Auxerre i strata dwóch lat gry w kluczowym dla piłkarza wieku. A tak, Oziemczuk do Ekstraklasy już nie wrócił, jednak w układance trenera Sasala jest bardzo ważnym zawodnikiem. Z kolei Majkowskiego ostro przyhamowały kontuzje, w tym zerwanie więzadeł krzyżowych w ostatnim meczu sezonu 11/12. A trzeba pamiętać, że do tego momentu zaliczył osiem występów w Ekstraklasie w barwach Legii, a także mecze w I lidze w barwach mocnego wówczas Zawiszy oraz Sandecji Nowy Sącz. Linię pomocy zazwyczaj uzupełniają mniej znani Patryk Słotwiński oraz Tomasz Tymosiak, który zdobył bramkę w ostatnim spotkaniu obu ekip, rozegranym przy Świętokrzyskiej.

- Na pewno atmosfera na stadionie Motoru będzie gorąca i chyba każdy piłkarz lubi takie mecze. Odkładamy wszelkie nasze problemy, bolączki na bok, jedziemy rozegrać dobry mecz, jeżeli się uda to zdobyć jakieś punkty. Choć Motor jest żelaznym faworytem, to nie znaczy to, że wyjdziemy na ten mecz przestraszeni – powiedział trener KSZO, Tadeusz Krawiec.

W naszym zespole w jutrzejszym meczu nie zagrają z powodu kontuzji: Mateusz Mąka, Stanisław Sarwicki, Kamil Łokieć, a także Patryk Cheba (opuchnięty staw skokowy). Trzeba więc uczciwie przyznać, że remis wywieziony z Lublina, nie mówiąc już o zwycięstwie, będzie sporym sukcesem i zarazem zwieńczeniem tej jakże udanej dla KSZO rundy jesiennej. Prezes Motoru, a wcześniej m.in. dziennikarz Orange Sport Leszek Bartnicki spodziewa się jutro rekordu frekwencji.

Spotkanie rozpocznie się jutro o godzinie 17 na Arenie Lublin.

Zapraszamy do komentowania na forum:
www.forumKSZO.pl

stat4u