Trzy bramki, trzy punkty

W rozegranym w Wólce Pełkińskiej starciu 10. kolejki gr. IV III ligi piłkarze KSZO pewnie pokonali miejscową Wólczankę 3:0 (3:0) po trafieniach Michała Janika, Łukasza Jamroza oraz Pawła Czajkowskiego z rzutu wolnego.

Jeżeli nasi piłkarze bądź też sympatycy pomarańczowo-czarnych obawiali się starcia na małym boisku w Wólce Pełkińskiej, to szybko te obawy zostały przepędzone. Już w szóstej minucie spotkania precyzyjne dośrodkowanie z rzutu rożnego autorstwa Tomasza Persony strzałem głową wykończył Michał Janik, dla którego było to drugie trafienie w sezonie. Gospodarze próbowali szybko odrobić straty i trzeba uczciwie przyznać, że byli bardzo bliscy wyrównania. Po wrzucie z autu piłka trafiła do jednego z zawodników gospodarzy, który płasko dograł piłkę w pole karne, ale uderzenie piłkarza Wólczanki plecami zablokował Dominik Cheba. Piłkarze z Podkarpacia reklamowali jeszcze zagranie ręką, ale wydaje się, że nic takiego nie miało miejsca. Chwilę później gospodarze reklamowali rzekome zagranie ręką Łukasza Jamroza, a najgłośniej protestującego Macieja Lecha arbiter ukarał żółtą kartką. Pomocnika gospodarzy tak zaabsorbowały protesty, że kilkadziesiąt sekund później zaliczył stratę w środku boiska, która nie powinna się zdarzyć na poziomie trampkarza, a co dopiero seniora. Z prezentu skwapliwie skorzystał Jakub Kapsa, który dograł do Jamroza, a ten pokonał Damiana Smolenia.

Nim więc mecz na dobre się rozkręcił, gospodarze przegrywali już dwoma trafieniami. A należy pamiętać, że mieli w nogach jeszcze zakończone rzutami karnymi starcie OPP z KS Wiązownica. Gospodarze próbowali więc się podnieść, ale kompletnie im to nie wychodziło. Małe boisko zdawało się być sprzymierzeńcem pomarańczowo-czarnych, którzy skutecznie wybijali z rytmu Wólczankę. Raz co prawda niezbyt pewnie po wrzucie z autu piłkę łapał Zacharski, po chwili dość swobodnie w pole karne wbiegł Maciej Lech, ale nasi obrońcy zablokowali jego uderzenie. Gdy wydawało się, że pierwsza połowa skończy się rezultatem 0:2, podopieczni Grzegorza Sitka raz jeszcze postanowili ułatwić nam zadanie. Już po upływie doliczonej minuty do rzutu wolnego podszedł Paweł Czajkowski, strzelił mocno prostym podbiciem, ale piłkę próbował wybić jeden z obrońców, na tyle nieudolnie, że ta wpadła do siatki. Przerwa, 0:3, emocje się skończyły.

W drugiej połowie nasi piłkarze włączyli tryb ekonomiczny, próbując dowieźć korzystny wynik możliwie jak najmniejszym nakładem sił, bez niepotrzebnych kartek ani nie daj Boże urazów. Uprzedzając fakty, to się udało. Piłkarze Wólczanki nie mieli zbyt dużo argumentów czysto piłkarskich, poza stałymi fragmentami praktycznie nie byli w stanie zagrozić bramce Zacharskiego, do tego doszło wspomniane już wcześniej zmęczenie. Jeśli już któryś z zawodników Wólczanki czymś się wyróżnił, to był to Mateusz Kocur, który w chamski sposób sfaulował Jakuba Kapsę, za co zresztą otrzymał słuszną żółtą kartkę. To pomarańczowo-czarni byli bliżsi podwyższenia rezultatu. Po dwójkowej akcji Jamroza z Putonem w ostatniej chwili sytuację wyjaśnili obrońcy gospodarzy, kilkadziesiąt sekund później uderzenie piętą Pawła Czajkowskiego po dograniu z rzutu rożnego trafiło w boczną siatkę. W jednej sytuacji Tomasz Persona przejął piłkę w środku pola, ale niepotrzebnie zdecydował się na próbę przelobowania Damiana Smolenia. Próbował także wprowadzony po przerwie Michał Grunt, ale znów bramkarz gospodarzy był górą. Najgroźniejszą sytuacją ze strony gospodarzy był rzut wolny bity przez Mateusza Kocura, z którym jednak bez trudu poradził sobie Zacharski.

Ogółem, nasi piłkarze rozegrali bardzo dobre zawody, które już w pierwszej połowie zdołali rozstrzygnąć na swoją korzyść. Bardzo dobrym posunięciem okazało się przesunięcie na środek obrony Pawła Czajkowskiego, który nie dość, że świetnie wywiązywał się ze swoich obowiązków w defensywie, to jeszcze ustalił wynik meczu. Ciekawi jesteśmy, czy trener Krawiec zdecyduje się także w kolejnym meczu ustawić naszego kapitana na tej właśnie pozycji. W każdym razie przed kolejnym spotkaniem jesteśmy optymistami, bo wszyscy nasi piłkarze zaprezentowali się dziś na tym trudnym terenie naprawdę dobrze i ich zwycięstwo nie podlegało dyskusji.

- Od początku zaatakowaliśmy drużynę Wólczanki, udało nam się strzelić dwie bramki. Wólczanka odgryzała się kontrami, ale trzecia bramka potwierdziła, że gospodarze nie są już dziś w stanie nic zrobić. W drugiej połowie moja drużyna kontrolowała już spotkanie i zasłużenie sięgnęliśmy po trzy punkty. Paweł (Czajkowski) grał wcześniej na środku obrony, miało to miejsce za kadencji trenera Lasockiego i dlatego zdecydowałem się go ustawić na tej pozycji. Zagrał bardzo dobrze, ale to efekt tego, że on już na tej pozycji grał i nie była to dla niego żadna nowość. Jeśli chodzi o Wólczankę, to uważam, że będą w okolicach miejsca 6-10 i nie będą mieć problemów z utrzymaniem. Ich siłą jest gra ofensywna, problemem jest troszeczkę gra defensywna i muszą na pewno ten element poprawić – skomentował trener KSZO, Tadeusz Krawiec.

Wólczanka Wólka Pełkińska – KSZO Ostrowiec Świętokrzyski 0:3 (0:3)

0:1 Michał Janik 6 minuta

0:2 Łukasz Jamróz 20 minuta

0:3 Paweł Czajkowski 45+2 minuta

Wólczanka: Smoleń – Przewoźnik, Walat, Wrona, Wątróbski (70′ Khorolskyi) – Lech (46′ Gwóźdź), Podstolak, Szewc (65′ Czyrny), Kocur (76′ Kucharski) – Hul (70′ Baran), Pietluch.

KSZO: Zacharski – D. Cheba, Czajkowski, Kudryavtsev, Janik (88′ Kokosza) – Kapsa (73′ Grunt), Puton, Sarwicki (73′ Łokieć), Mąka (86′ Jakubowski), Persona (81′ P. Cheba) – Jamróz.

Żółte kartki: Lech, Kocur – D. Cheba.

Sędziował: Michał Fudala (Brzesko)

Kolejne spotkanie pomarańczowo-czarni rozegrają już w najbliższą sobotę – 7 października, kiedy to przy Świętokrzyskiej podejmą ekipę Orląt Radzyń Podlaski. Początek spotkania o godzinie 15.

Zapraszamy do komentowania na forum:
www.forumKSZO.pl

stat4u