Wólczanka ostatnim z beniaminków

Po trzech domowych starciach z beniaminkami pomarańczowo-czarnych czeka trudny wyjazd do kolejnego z nich – Wólczanki Wólka Pełkińska, z którym jutro rywalizować będą o kolejne ligowe punkty.

Wólczanka nadspodziewanie dobrze rozpoczęła sezon, przez pierwszy miesiąc będąc nawet w pobliżu pozycji lidera. Podopieczni trenera Grzegorza Sitka ograli Spartakusa, Trzebinię, Sołę oraz Wisłę Sandomierz, a dwa kolejne starcia zremisowali. Pierwszej porażki doznali dopiero w spotkaniu siódmej kolejki przeciwko Stali Rzeszów, natomiast tej drugiej już przed tygodniem z Avią Świdnik, dla której było to pierwsze zwycięstwo w sezonie. Oprócz tego, przedwczoraj rywalizowali także w ćwierćfinale Pucharu Polski na szczeblu okręgu Jarosław, w którym to jednak musieli uznać wyższość IV-ligowego KS Wiązownica. Co gorsza, odpadli po rzutach karnych, dlatego też do jutrzejszego meczu przystąpią mocno zmęczeni, bowiem mają w nogach równe dwie godziny grania.

Postronnemu kibicowi ekipa Wólczanki już chyba na zawsze kojarzyć się będzie w pierwszej kolejności z tragicznym wypadkiem, który miał miejsce w ubiegłoroczną Wielką Sobotę. Bus, w którym znajdowała się ósemka piłkarzy jadących na ligowy mecz do Wólki Pełkińskiej zderzyła się z tirem. Pięciu z nich zginęło, pozostałej trójce udało się wyjść z wypadku, jednak z pewnością nie zapomną o tych dramatycznych chwilach do końca życia. Jeden z wyżej wymienionej trójki – pomocnik Kamil Hul, dalej gra w Wólczance, jest jednym z podstawowych zawodników. W tamten feralny dzień zasiadł on za kierownicą busa i w maju zapadł przeciwko niemu wyrok w sprawie wypadku. Został on skazany na karę półtora roku bezwzględnego pozbawienia wolności, a także trzy lata zakazu prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych. Dodatkowo musiał pokryć koszty procesu oraz pełnomocników, co złożyło się łącznie na kwotę około 80 tysięcy złotych. Wyrok jeszcze się nie uprawomocnił. Jednak chyba najgorsza jest dla 26-letniego obecnie pomocnika sama świadomość tego, co się stało. On sam miał sporo szczęścia w nieszczęściu, ale piątce jego kolegów życia już nic nie wróci…

wolka pelkTak wyglądał samochód piłkarzy Wólczanki chwilę po wypadku…

Po tej tragedii klub z Podkarpacia nie od razu się otrząsnął. Nie udało się utrzymać w sezonie 2015/16 w III lidze, kolejny sezon Wólczanka rozpoczynała już szczebel niżej. Ale od początku mocno usadowiła się na pozycji lidera i z szesnastopunktową przewagą nad drugim Izolatorem Boguchwała pewnie wygrała rozgrywki. Dość powiedzieć, że miała na swoim koncie 106 strzelonych goli (ponad 3 na mecz) oraz zaledwie jedną porażkę przez cały sezon. Pełna dominacja, niczym Małysz czy Pudzian za swoich najlepszych czasów.

Tak jak już wspomnieliśmy, w obecnym sezonie Wólczanka radzi sobie nadspodziewanie dobrze i to nawet pomimo tej obniżki formy w ciągu ostatnich trzech tygodni. Zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę, że w drużynie nie ma nie wiadomo jak znanych nazwisk. Kibice pomarańczowo-czarnych z pewnością kojarzą stopera Mateusza Podstolaka, który jak do tej pory rozegrał wszystkie ligowe spotkania od pierwszej do ostatniej minuty oraz pomocnika Mateusza Mianowanego, który jednak jutro nie zagra z powodu kontuzji. Koneserzy podkarpackiej piłki kojarzyć jeszcze mogą doświadczonego 35-letniego Tomasza Walata, kiedyś występującego na pozycji napastnika, dziś przesuniętego do linii defenzywy obrony. W rundzie jesiennej sezonu 2008/09 grał on nawet w I-ligowej wówczas Stali Stalowa Wola, tyle, że to było strasznie dawno. Wtedy w Ostrowcu bramki strzelał bowiem niejaki Kelechi Iheanacho, a pewnym punktem nie tylko automatów, ale i naszej bramki był Rafał Kwapisz. W drużynie Wólczanki warto jeszcze zwrócić uwagę na wypożyczonego z Siarki 20-letniego obrońcę Tomasza Przewoźnika, pomocnika Patryka Szewca czy na najlepszego strzelca zespołu – Mateusza Jurczaka. Tyle, że ten ostatni, podobnie jak doświadczony pomocnik Marek Gwóźdź oraz Jakub Więcek jutro nie wystąpią z powodu urazów. W naszym zespole nie wystąpi narzekający na problemy z kręgosłupem Kamil Sołtykiewicz.

Choć nasz zespół wydaje się być nieco mocniejszy personalnie, to nie należy zapominać, że Wólczanka to niewygodny rywal, zwłaszcza, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że boisko w Wólce Pełkińskiej jest sporo krótsze i węższe od tego przy Świętokrzyskiej. Na małych boiskach nie zawsze sobie radziliśmy, żeby wspomnieć choćby o porażkach w Woli Rzędzińskiej, Daleszycach czy Bodzentynie. Tak więc wynik jutrzejszego meczu jest sprawą otwartą.

- Jutro czeka nas ciężki mecz, bowiem Wólczanka to drużyna własnego boiska, potrafi zdobywać tu punkty z czołówką, tak więc wywiezienie punktów z Wólki Pełkińskiej będzie dla nas sukcesem – powiedział przed meczem trener Tadeusz Krawiec.

Spotkanie rozpocznie się jutro o godzinie 12 na stadionie w Wólce Pełkińskiej.

Zapraszamy do komentowania na forum:
www.forumKSZO.pl

stat4u