Tchórzliwi sędziowie i fatalne 45 minut

Po bardzo słabej pierwszej połowie pomarańczowo-czarni przegrywali z beniaminkiem z Jaśkowic 0:2. Niestety, tchórzostwo prowadzącego w skandaliczny sposób to spotkanie Przemysława Wróbla nie pozwoliło naszym piłkarzom na rehabilitację.

Spotkanie rozpoczęło się od niecelnego uderzenia z dystansu autorstwa Pawła Czajkowskiego, dwie minuty później z rzutu wolnego na wprost bramki Zacharskiego uderzał Dawid Białek, ale nasz bramkarz nie miał problemów ze złapaniem futbolówki. Kolejne minuty obfitowały w chaotyczną grę, głównie ze strony naszego zespołu. Kompletnie nie funkcjonował środek pola, bez formy był także Łukasz Jamróz, także zagrożenia pod bramką Wiślan było tyle, co kot napłakał. A że nasi defensorzy nie należą od początku sezonu do szczególnie pewnych, to też goście wyczuli, że można tu wywalczyć pełną pulę. Po dośrodkowaniu z prawej strony z boiska piłkę w polu karnym przyjął Mateusz Krasuski i niczym rasowy napastnik mimo asysty naszych defensorów zdołał się jeszcze obrócić z piłką i pokonać Zacharskiego. Inna sprawa, że wcześniej arbiter nie odgwizdał ewidentnego faulu na Łukaszu Jamrozie, dzięki czemu goście mogli wyjść z bramkową akcją. Wiślanie prowadzić mogli już wcześniej, gdy po braku asekuracji wyszli z kontrą trzech na dwóch, ale Krasuski po wejściu w pole karne trafił jedynie w boczną siatkę. Strata gola na moment otrzeźwiła nasz zespół, odpowiedzieliśmy ładnym uderzeniem Kamila Łokcia po kombinacyjnej akcji, a także uderzeniem z rzutu wolnego Jakuba Kapsy, które jednak bez problemu obronił Ropek. Niestety, kolejna z kontr gości zakończyła się fatalnie. Wejście w pole karne Macieja Bębenka i zostawienie nogi przez robiącego wślizg Dominika Chebę sprawiło, że doświadczony pomocnik gości skwapliwie to wykorzystał kładąc się w polu karnym. Arbiter podyktował kontrowersyjną jedenastkę i kilka minut później zakończył pierwszą część meczu. Meczu, która jeszcze raz to podkreślmy była w naszym wykonaniu fatalna. Masa strat, nerwowości, chaosu, brak asekuracji w defensywie sprawiły, że Wiślanie zasłużenie prowadzili. Abstrahując od tego, czy rzut karny im się należał czy nie, abstrahując od fatalnego sędziowania, graliśmy po prostu tragicznie. I przegrywaliśmy z beniaminkiem u siebie jak najbardziej zasłużenie. I to boli.

Już sędzia asystent numer 1 bardzo szybko zbiegł do tunelu prowadzącego do szatni, mając świadomość, że atmosfera w powietrzu jest tak gęsta, że równie dobrze można by ją siekać nożem. Gdy arbiter wraz z drugim asystentem schodzili do szatni, przed tunelem zgromadził się spory tłum wkurzonych osób. Mieli ku temu powód, bo sędziowie sami do tego doprowadzili tym kabaretem, tą szopką, którą dziś odwalali. Wszystko to, co trójka tchórzy opisała w pomeczowym sprawozdaniu znajdziecie tu (zdjęcie protokołu od Lokalna TV):

http://www.lokalnatelewizja.pl/data/media/2017/09/09/s4_SD3sFo9K5zgQi6uOMuwPxo94Qwlid8Dx

Jeśli prawdą jest oplucie sędziego, to jest to olbrzymi wstyd dla naszego klubu. Niezależnie od tego jak sędzia Wróbel sędziował i jak wielkim tchórzem by nie był. Wstyd, wstyd, wstyd. I to nie podlega żadnej dyskusji, mam nadzieję, że wobec niej wyciągnięte zostaną konsekwencje. Jeśli zaś punkt 7 i 8 nie jest prawdą, co jasno podkreślał prezes Kozicki i co zresztą zaznaczył w sprawozdaniu, to mamy nadzieję, że konsekwencje zostaną wyciągnięte wobec arbitrów. Panowie, jeśli nie macie jaj, żeby sędziować czwarty poziom rozgrywkowy, to szkoda naszego i Waszego zdrowia. Po co to wszystko? Jest tyle pięknych innych profesji np. szydełkowanie, kulinaria, albo jeśli już koniecznie upieracie się, by trwać przy piłce, to zostańcie przy poziomie trampkarzy, broń Boże nic powyżej. Nie nadajecie się do tego, jesteście skończonymi partaczami a do tego gigatchórzami, którzy nie potrafią przyjąć błędu na klatę jak facet i powiedzieć: „Tak, zawaliłem”, „Tak, popełniłem błąd”. Zamiast wyjść na drugą połowę, pokazać jaja, spróbować podnieść się z tych błędów, które popełniliście, woleliście siedzieć w szatni jak ostatnie… i czekać aż łaskawie panowie policjanci przyjadą i pozwolą Wam opuścić stadion, na którym rzekomo czuliście się zagrożeni. Jeśli tak, to dlaczego nie zgodziliście się na obdukcję? Nie, to nie tak. Sami stworzyliście sobie to zagrożenie odwalając dziś na boisku marną wersję kabaretu Olgi Lipińskiej. Nie mieliście odwagi wyjść porozmawiać, jak dzieci schowaliście głowę w piasek i nie zareagowaliście gdy zostaliście nazwani w cztery oczy tchórzami. Nie zareagowaliście, bo prawda w oczy kole. Tchórze nie powinni sędziować żadnego poziomu rozgrywkowego. A Przemysław Wróbel i dwójka jego asystentów to TCHÓRZE. I mam nadzieję, że jak najwięcej osób się o tym dowie i że żadnej drużyny już ci partacze nie skrzywdzą.

KSZO Ostrowiec Świętokrzyski – Wiślanie Jaśkowice -:- (0:2)

0:1 Mateusz Krasuski 29 minuta

0:2 Łukasz Popiela 40 minuta rzut karny

Mecz przerwany po pierwszej połowie przez tchórzostwo prowadzącego zawody Przemysława Wróbla oraz dwójki jego asystentów

KSZO: Zacharski – D. Cheba, Kudryavtsev, Sołtykiewicz, Janik – Łokieć, Jakubowski, Mikołajek, Czajkowski, Kapsa – Jamróz.

Wiślanie: Ropek – Żaba, Krasuski, P. Morawski, Sikora, Białek, Bębenek, M. Morawski, Galos, Kuliszewski, Popiela.

Żółta kartka: Jamróz.

Kolejne spotkanie pomarańczowo-czarni rozegrają w najbliższy piątek o godzinie 20, kiedy to zmierzą się z Wisłą Sandomierz na Stadionie Miejskim w Ostrowcu Świętokrzyskim.

Zapraszamy do komentowania na forum:
www.forumKSZO.pl

stat4u